Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Patty:
- Schlałam się w trupa i oddałam dowodzenie Julianowi - odpowiedziałam elfowi życzliwie, pociągając łyk miodu. Sprzeczce pomiędzy magiem Miltenem,a Gunsesem przysłuchiwałam się jednym uchem, niewiele mnie interesowały kazania, jak ktoś ma się zachowywać, szkoląc się w określonej profesji. Nigdy nie cierpiałam takiego gadania, zwłaszcza od osób, które gówno wiedzą. Ale cóż... ÂŻycie - Historia życia, nie sądzisz, Malavonie? Na pewno nie znasz nikogo, kto oddał cały zakon po pijaku.
Malavon:
-Nie i raczej nie poznam. Słyszałem już o ludziach wydawanych za alkohol, czy pieniądze, nawet choćby nauczycieli sprzedanych przez swych uczniów. W jakimś złodziejskim fachu pewnie by to mnie nie dziwiło. Ale podobnież to akurat historia o kapłanach. Nie mam pojęcia do końca, nigdy się nie zagłębiałem. - odparł
-Wszelkie osoby powiązane jakoś z bogami zazwyczaj dziwnie się zachowują. Zgromadzenie to dobry przykład, choć "bóg" jest wyimaginowany i "stworzony".
Patty:
- Prosta zależność. Każdy, kto wierzy w cokolwiek, choćby i w słomianego chochoła, sądzi, że jest lepszy od swojego sąsiada, który w tego chochoła nie wierzy. Nie zaradzisz - wzruszyłam ramionami - Idiota będzie idiotą, niezależnie od tego, czy wierzy, czy nie.
Iddeous:
Iddeous podniósł twarz, którą teraz miał oblepioną gęstą zupą. - Nosz kurwa jego mać, a niby wojownik ze mnie, a łeb jak dzieweczka.- powiedział zezłoszczony i poszedł obmyć swoją twarz przy beczce na dworze. Gdy wrócił, usiadł na stołku i zamilkł. - A gdzie Hrabia? Aa.. Pewnie był głodny. on to ma dietę.- pomyślał sobie.
Gunses:
Na Valfden był jakiś dziwny przesąd, żeby każdy z każdym sie kochał. Wampir nie był zwolennikiem tej zasady. Bo i nie każdego dało się lubić...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej