Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Hagmar:
Nie mój problem że nie rozumiesz. Nie należę do grona stetryczałych magików, o jakich nie trudno tutaj.
Gunses:
- Nie Twój. Nie żalę wszak Ci się. Tedy bywaj. I Wy kompani bywajcie. Muszę się posilić - rzekł i wyszedł z karczmy. Zaszedł na jej tyły, gdzie jak to karczmie powinny być spichlerze, jakieś malutkie warsztaty kowalskie, teraz już jasne zamknięte i przede wszystkim jakieś zagrody dla zwierząt.
Malavon:
-Oho, słyszę że mam kolegę po fachu i żywiole tutaj. - mruknął przy Patty. -Więc mistrzyni Bractwa? Całkiem nieźle. Rozumiem, że jakiś nieszczęśliwy zbieg okoliczności oraz na pewno nie brak twych sił spowodował iż nią już nie jesteś, prawda?
Hagmar:
Gunses trafił tam gdzie zamierzał. A Garir i reszta piła i jadła dalej nie zwracając uwagi na uwagi wampira, jedynie Iddeous "poległ" i legł z mordą w talerzu.
Gunses:
Gunses napił się gęsiej krwi plując piórami, napił się też końskiej krwi plując włosami. Po tych wszystkich zabiegach, czyli gdzieś po godzinie czasu, wrócił do karczmy ewidentnie zadowolony.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej