Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wiosenne porządki
Adaś:
Podróż mijała, bardzo ale to bardzo powoli. Czas mijał strasznie mozolnie. A było to oczywiście spowodowane brakiem jakiegoś ciekawego zajęcia w trakcie jazdy. No ale w końcu dotarliśmy do jednego z wielu celów naszej wyprawy. W sumie nie zdziwiło mnie że jednym z tych celów była karczma, w końcu kto by się dziwił, skoro wyprawę tę prowadził krasnal? Ale cóż, kiedy tylko zajechaliśmy pod sam zajazd, z miłą chęcią zsiadłem z konia, rozprostowując nogi zaprowadziłem go do pobliskiej stajni. Wolałem sam się nim zająć, aby trochę "odżyć" bo tej jakże wyczerpującej podróży. Kiedy wprowadziłem go do środka, wolnymi ruchami go rozkulbaczyłem. Siodło i toboły powiesiłem na ścinakach boksu po czym ruszyłem do karczmy. Już niemal czułem smak ciepłego posiłku i pienistego piwa. Oblizując wargi wszedłem do środka, większość towarzyszy już tam siedziała. A wśród nich był, nie kto inny jak mój drogi tatko. Podszedłem do stolika przy którym siedzieli i klęknąwszy mocna ojca w plecy spytałem:
-A ty gdzie znowu mordę moczysz, że tyle czasu cię nie widziałem?
Patty:
Usiadłam obok elfa, który choć zdawał się być fizycznie starszy, to mentalnie przypominał raczej nieopierzonego młodzika, który ledwie co opuścił rodzinny dom i próbuje się odnaleźć. Zamyśliłam się przez chwilę; czy każdy elf dojrzewa nieco wolniej niż ludzie? A może po prostu akurat tacy się trafili na Valfden. Ale nie wiedziałam tego, a Malavon przybył już z kolejnym pytaniem.
- Swego czasu byłam nawet mistrzynią i przewodziłam całemu zakonowi, ale te czasy już minęły. Po prostu tak wyszło - uśmiechnęłam się krzywo, nalewając sobie miodu. Ostatnimi czasy bardzo polubiłam ten napitek, był przyjemnie słodki, w przeciwieństwie do wykręcającej twarz i wnętrzności paskudnej wódy, którą w podobnych przybytkach z reguły serwowali - A twoja uwaga może wynikać stąd, że po prostu sporo już widziałam i wiele krain zwiedziłam.
Hagmar:
ÂŚledzwo żem prowadził. W sprawie z zgonem Czarnego Barona. Odparł krótko,, i na tyle głośno by słyszał to każdy kto akurat obok przechodził.
Gunses:
Gunses słysząc o przeprowadzonym śledztwie lekko się uśmiechnął. Drapieżnie. Mało kto łączył fakty wyjechania Zelerisa z miasta, 'samobójczej' śmierci Anvarunisa i cichej 'samotnej' śmierci Aragorna z nagłym ponownym pojawieniem się na tronie władcy Wampirów, nikogo innego jak Gunsesa Cadacusa. Wampir przysunął się bliżej. Usłyszał imię Milten. Znał jednego takiego, kiedy lata temu na Khorinis Gunses jako jeszcze człowiek przygotowywał się w klasztorze Magów Ognia do przejścia Próby.
Koza123:
Konrad zbliżył się do stolika, przy którym siedzieli Adamus, Garir i reszta.
-Adamus. Chyba nie mieliśmy jeszcze okazji się przywitać. Witaj, Yarpen.- mówił do tych, których już znał, zaś z pozostałymi przywitał się skinieniem głowy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej