Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Elrond Ñoldor:
- Ciekawe kto... - rzucił jakby w eter. Ponownie przechylił z kufla. - Bo koniec końców, lepiej wiedzieć do którego żaru nie podchodzić, by sobie brody nie spalić - walnął jakby w krasnoludzkim tradycyjnym żargonie. A przynajmniej miał nadzieję że u nich tak się mówi.
Gunses:
- A bo to mało takich? Ale coś się dzieje na wyspie ostatnio. Ktoś za sznurki pociąga zbyt wielu komandom! To widać... Bandyty tera jeno z rzadka siedzą zaczajeni na kupców, a coraz częściej ich widać przy kopalniach jakiś...
Elrond Ñoldor:
Wyszczerzył oczy i teatralnie zachłysnął piwskiem. - Co?! -walnął cicho. - Mówisz że ktoś zagnał bandytów, rabusiów i innych "wolnomyślicieli" do roboty? No... - zreflektował się. - Skoro ktoś potrafi zniknąć wioskę, to i coś takiego zrobi bez problemu.
Zasępił się. Zrobiło się cicho w grupie.
- Ale jakie kopalnie do czorta? Co oni mogą wydobywać. Jakieś zapewne magikowe ustrojstwa, co nie? - ciągnął dalej starając się, by ton jego głosu i zadawane pytania były po prostu luźną rozmową, a nie sposobem na wyciągnięcie informacji.
Gunses:
- Nie ma zielonego pojęcia o co w tym chodzi... Na trakcie mało się o tym słyszało, ot mówię, że widziałem nieciekawych jegomościów przy kilku nowo wydrążonych szybach...
Elrond Ñoldor:
- A gdzie te szyby? Może sobie bym popatrzał. Bo wiecie, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Co to za wojak bez dobrej zbroi czy tarczy? Dupa, a nie wojak. Tak samo trza znać wroga swojego, by widzieć jego twarz. Najciemniej pod latarnią... - nagle zmienił ton, spoważniał, a jego oblicze przybrało postać strachu.
- Ale z drugiej strony jak złapią i każą kopać... Tfu! Na psa urok! Powiedzcie mi przynajmniej gdzie nie chodzić by się na nich nie natrafić!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej