Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Gunses:
- Trzymajcie się z daleka od gór, to w nich ryją i daleko od wszelkich smoczych budowli. Czy to chram, czy nawet jedna wystająca z ziemi cegła na pustkowiu, zaraz tam pełno zbrojnych i dawaj, odkopywać!
Istedd:
- Zaprawdę... ranisz mnie! - rzekł teatralnie i posmutniał natychmiastowo. Westchnął cicho słysząc jej pierwsze zdanie, na które właśnie w ten sposób zareagował. Zdecydowanie raniło poczciwą moczymordę takie zelżywe określenie. Przetrwał to jednak... czego się nie robi dla kobiety?
- Ktoś taki jak ja... no tak, zbyt żeś doświadczona. Szczególnie, że pierwszy lepszy bywalec karczmy spostrzegłby, jak ów mieszek od kupca kradniesz. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci. Zbyt wiele ode mnie oczekujesz. Nie mam na to czasu. Czym prędzej bowiem muszę wykorzystać ową sytuację, aby mój rankor zakończyć. Tedy wybacz lecz ci odmówię, kochana. Pozwól teraz, że cię opuszczę i języka dalej zaciągnę. Bywaj w zdrowiu, Agawo! Naprawdę ładne masz piersi... - dodał półgłosem i skierował się do... grupki chłopów. Czemu tak uczynił? Wyszedł z założenia, że w najmniej oczekiwanym towarzystwie uzyskać może informacje. Poza tym być może wieśniacy obeznani byli w sprawach wsi. Szczególnie sąsiednich. Przeważnie życzyli sobie źle, nawiasem mówiąc...
- Czołem, kumotry! Jak zdrowie? Coście tacy pochmurni? Plony złe? Bydło pomarło? Pozwolicie, że się dosiądę? - ni to zapytał, ni to stwierdził Istedd i usiadł obok śmierdzącej bandy. Obejrzał się jeszcze na piersiastą kobietę.
Malavon:
-Cóż, po prostu zawsze ludzie parający się magią mnie interesowali. Nie potrzeba walczyć mieczem, wystarczy parę słów trochę magii i po sprawie. Kiedyś chciałem się co nieco nauczyć, ale nie szło mi najlepiej. Ty za to pewnie jesteś wielkim czarodziejem. Założę się, że bez problemu byś sobie poradził z wszystkimi ludźmi obecnymi tu w karczmie. - mówił ciągle elf, próbując grać na ego dziwnego jegomościa. Magowie często mieli wielkie ego co się przydawało. -Nie zechciał byś mi udzielić paru odpowiedzi na temat samego "czarodziejstwa"?
Gunses:
//Istedd.
Dziewczyna pożegnała Cię uśmiechem, po czym szybko wyszła a karczmy.
Chłopi byli już podpici, ale nie zachlani
- Co pan, jak plony złe na wiosnę? Twu! Wyplujcie to słowo! Jeszcze tego było mało! Dość, że jakieś wioski bez śladu przepadły, a grzeszny uczynek i ze złym zmowę, to jeszcze nam by co się z plonami stać mogło. Ah strach strach...
//Malavon
- A powiedz mi chłopcze... Ile jesteś w stanie poświęcić, aby oddać się Magii i posiąść jej pierwotną Moc? W Gildii Magów uczą osoby, które o Magii gówno wiedzą. Są zaś tu osoby, które wręcz kreowały Magię i nie używają jej, a bawią się nią, gdyż jest ona na ich usługach...
Elrond Ñoldor:
- Mówicie że w tych Drakońskich chramach siedzą? I w górach? Dziękuję waszmościom. Kto wie, może mi żeście życie uratowali. Czasami lubię połazić po tych chramach. Bardzo miło śmierdzą magią. Teraz wolę trzymać się od nich z daleka - zrobił mądrą minę, a wzrokiem rzucił w dal, jakby patrzał na coś odległego. Wychylił znowu z kufla i wzniósł go wysoko.
- Chędożyć tą smutę! Pijmy i się bawmy, a nie dyskutujemy o jakiś upiorach pieprzonych! Karczmarzu! Mięsidła podawaj! Ileż to można chlać o pustym brzuchu!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej