Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (10/79) > >>

Gunses:
//Elrond
- Ejże no! Panie! Na staruszka poczciwego się zwalacie?! Jak to tak! Oj poczekaj łachudro, rychło się spotkamy to Ci żyć przetrzepię trzonkiem toporzyska, że dwie niedziele nie usiedzieć na zadzie! A waćpan siądzie z nami, wszelako u nas miodu dostatek!

//Istedd
- Mnie tam za skórę nie zalazł, ani nikomu od nas, tedy nie wiem czyście u nas coś znajdziecie. Jednak nami zysk kieruje, co nie, kamracie? Pieniądz, moneta co się świecie. Tedy dobrze przyłączyć się do tego, co to monet pod dostatkiem ma! Ha! A i koleś ten przeciw wąpierzowi nastawionym. Myślę, że u niego jakiś szybki interes byś sobie znalazł a i stare waśnie zaleczył...

Istedd:
Uśmiechnął się kącikiem ust słysząc barwne określenie swej osoby. Tego jeszcze nie słyszał, cha! Zaprawdę słowo "kamrat" pasowało mu raczej do pirata z brodą i bez ręki, tudzież nogi, albo bardzo piersiastej i pyskatej baby... ta jednak miała jedną z tych cech. Niekoniecznie lepszą. Mniejsza o to!
- Zysk i sława. Na sławu i szczastie! jak to się powiada. Mi jednak monet wystarczy zdecydowanie... pod dostatkiem mam takowych, no i nie narzekam zbytnio, tedy z góry muszę odmówić ewentualnym próbom nawrócenia mnie na służbę "twojej pani", moja droga. Zresztą samotrzeć wolałbym zaleczyć stare rany... a nie wiesz więcej może o owym hrabi? Rad byłbym posłuchać. ÂŁadny głos macie.

Elrond Ñoldor:
- Oj tam, oj tam. Zaraz staruszek - wyszczerzył zębiska. - No ale napitku wylewać nie można. I z chęcią skosztuje waszego. Jestem Gromosław! Stary awanturnik i poszukiwacz przygód! - skłonił się nisko, zasiadł i przyjął kufel ze złotym napojem od jednego z krasnali. - Czasy może i jeszcze te, siłę w rękach mam, ale jak to bywa, czasem lepiej w ciepłej karczmie posłuchać opowieści innych młodzieńców, niż trząść dupą ni to z zimna, ni to ze strachu, w ulewę pod mostem wypieprzając z pod niej jakiegoś trolla. A więc o, jestem i się przysłuchuję. A jak znam życie, wasza gromada mężnych krasnoludów od zawsze najlepsze opowieści zna...

Gunses:
//Istedd
- A to żałujcie wielce, dużo tracicie, oj dużo! - powiedziała całkiem poważnie Agawa - Przedstawiłam się w ogóle? Jestem Agawa. A co Ci o hrabim mogę powiedzieć? Ni jak go okraść. W dzień nie podejdziesz, bo za dużo straży i rozbieganych oczek, a w nocy...? Pchać się w nocy do wąpierza do domu to chyba tylko na zgubę własną!


//Elrond
- Ha! No ba kamraty! Znamy to my najlepiej wszelakie historyje i te prawdziwe i te zasłyszane! Ha!!

Istedd:
- Miło cię poznać. - rzekł szczerze, choć sam nie podął własnego, prawdziwego mienia. Cóż jednak z tego? Wysłuchał nader uważnie jej dalszych słów. Nie wiedział tego, bo i skąd zresztą? Zanotował to jednak w swej rubasznej głowie. Może, skoro ów hrabia był wąpierzem... kilku miał oponentów rasowych? Nietolerancja i ogólnie pojęte skurwysyństwo, że tak narrator się wyrazi.
- Słusznie prawisz. Acz raz jeden łapę żem w usta jaszczuroczłeka wpakował. Ubiłem bydlaka, acz prawie mnie ugryzł. Nie polecam też barkiem okna rozbijać... bolesne to, naprawdę. Muszę jeszcze w tej sprawie popytać innych, koleżanko, sama wiesz... za język trza kogoś innego pociągnąć... a tak na przyszłość... nie eksponuj tak biustu, bo (cholera jasna!) wzroku nie można oderwać!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej