Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (9/79) > >>

Gunses:
//Elrond
Pieś tyczyła się tego jak jest na wojnie. Czyli chlania w obozach, obijania dupy przeciwnikowi i grzmocenia po wsiach młodych córek miejscowego młynarza. Prócz tego nie dowiedziałeś się z pieśni niczego więcej.

//Istedd
Dziewczyna zmrużyła oczy. Zacisnęła usta, spojrzała na Ciebie podejrzliwie
- Fakt jest taki, żeś mnie widział a nie wydał. Fakt, że mnie szantażujesz jest zgoła odmienny, ale wszak nie będę licytować się, gdy w stawce moja skóra, prawda? No więc, słyszałam. O tym już się głośno robi. Hrabia sam sobie szkodzi tym, że na festynie przy wszystkich to rozpowiadał. Może i on dostać po głowie za takie coś...


//Malavon
Mężczyzna spojrzał na Ciebie. Jego wzrok hipnotyzował. Zauważyłeś, że otulił się bardziej w swoją szatę zakrywając zielony tatuaż jaki spod koszuli wychodził na szyję i część policzka
- Tak. Jestem gu... jestem Czarodziejem. Moje imię nic Ci nie powie. Czego chcesz?

Istedd:
Na jej podejrzliwe spojrzenie odpowiedział staro-cerkiewno-słowiańskim uśmiechem. Słowy innymi wyszczerzył swe czyste (w miarę) zęby, na twarz przybrał dosłownie niewinny wyraz i mrugnął do niej znacząco. Zaprawdę gest ów znaczył po prostu, że szczerze jest rozbawiony swoim postępowaniem. A raczej tym, że udało mu się zapędzić rozmówczynię w swoisty róg. Jednakże w duszy nie był z tego zadowolony. Smucił się trochę, gdyż nie chciał wyjść na takiego bardzo niemiłego człeka.
- Zaraz tam szantaż! To bardzo nieładne słowo w tym wypadku. Rzecz ująć można zgoła inaczej... po prostu toczymy zwykłą, może nieco ostentacyjną konwersację, która zadowolić ma obydwie strony. Ja chcę uzyskać informację, gdyż ciekawość ludzka nie zna granic, z drugiej strony ty nie chcesz, by ktoś dowiedział się o twojej sztuczce. Zawsze mogłem zażądać połowy skradzionego złota. Wtedy to byłby szantaż. Skąd mam mieć pewność, że w tej chwili nie łżesz, byleby swą skórę uratować? Mniejsza jednak o to. Wierzę ci, że hrabia niezbyt rozważnie postąpił. Przeważnie właśnie tacy bywają szlachetkowie. Może jednak podniecała go ta sprawa, jak krasnoluda podniecają krasnoludzice w burdelu? Przepraszam za wulgarne wyrażenie, moja droga! - rzekł i uderzył się w pierś jako-li asceta.
- Jak sądzisz... świadomy jest tego zagrożenia, że raczej nie spodoba się to królowi, lubo zacznie coś podejrzewać? Czy na myśli masz coś innego?

Gunses:
- Sądzę tak jak moja szefowa. Jak to ona powiedziała 'uderz w stół a nożyce się odezwą'! Kto wie, być może ten cały Gunses chce kogoś sprowokować. I co Ci powiem, udało mu się. Jużli na niego się akcja rozwija. Chłopcy z północy, co to nie zagrzali miejsca u żadnego 'panka' - mówiąc to miała na myśli obozy bandytów, którzy owych chłopców nie przyjęli - już wzięli zaliczkę za rozpierduchę. Chociaż moja szefowa mówiła, że to czyste szaleństwo... A jeśli już tak szczerze rozmawiamy... to czemu to Cię interesuje?

Elrond Ñoldor:
Elrond zamyślił się, zmrużył oczy i pomyślał. A jak rozmyślił plan, zaczął wprowadzać go w życie. Zaczął iść obok krasnali, aż w pewnym momencie zaczerpnął kapkę swojej energii magicznej i wykorzystał ją, by jeden z okolicznych pijaków wpadł na niego. Tak się też stało. Starzec ścięty z nóg wywinął kozła wpadając na jednego z krasnali. Kufel z miodem roztłukł się o okoliczną ścianę.
- Ty skurwysynu! Ty psi gównie! Szczochu ty chędożony! - klął starzec plując sobie w brodę na zdezorientowanego brudnego chłopa. - Mój miód mi rozlałeś jebańcu ty! - wyciągnął młot zza pazuchy. Miał nadzieję że krasnale mu pomogą.

Istedd:
Kobieta cóż... mogła przekazać dość znaczące informację. Bynajmniej w jego mniemaniu, toteż postarał się je zanotować w myśli. Sam jakoś nie starał się zajmować stanowiska w tej sprawie. Miał się tylko dowiedzieć co nieco. Warto byłoby drążyć jednak temat. Choć po chwili padło dość... nieprzyjemne pytanie. Nie mógł zwlekać z odpowiedzią. Mogło się to wydać podejrzane, toteż wypalił, co ślina na język przyniosła.
- Gunses nie jest mi obcy... powiedzmy, że bardzo uprzykrzył życie mojej skromnej rodzinie. I rad mi wszystkiego słyszeć, co owego skurwysyna udupi. Interesuje mnie to, bo być może prywatę również załatwiłbym, gdybym przyłączył się do takowego ruchu... przeciw niemu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej