Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Elrond Ñoldor:
Elrond miał minę jakby mu wybito rodzinę. Przysłuchiwał się Istedowi i co jakiś czas przytakiwał, jakby to co brodacz opowiada był najświętszą prawdą.
Gunses:
//Załamałem się. Jesteście u szefowej gildii złodziei w Khro... twu! na Valfden, a wywłuczycie żale za zabitą rodzinę i chcecie gonić rabusiów, (Agawa mówiła, że to właśnie ONI okradli Wyręby) czyli chcecie gonić Casię i jej podobnych... Czemu nikt do tej pory, tak samo wy, nie udaje kogoś kogo gra? Czyli w waszym przypadku czemu nie udajecie złodziejaszków i bandziorów wyjętych spod prawa? Tylko jako prawi ludzie których skrzywdzono i rodziny im porwano przychodzicie się żalić...
//Tzn., wasza sprawa jak to rozegraliście i jaką bajeczkę wymyśliliście. Ale to się kupy trochę nie trzyma...
//Dostaliście 210. Nie napisałem, że na głowę. Dostaliście od niego 210. Dodajcie sobie resztę z innych zadań i będziecie mieli wszystko.
Casia popatrzyła na Istedda nieładnym wzrokiem. Mówił do niej jak do jakiś hrabianki kuląc się pod jej stopami i prosząc o łaskę, względem o oddanie rodzin i dobytku.
- Nie pierdol rzekła młoda dziewczyna ładnym głosikiem - Nie znam was, nikt o was nie mógł powiedzieć niczego więcej. A tą historyjkę o rodzinach i ograbionym majątku o kant dupy można rozbić. Gdybyście byli poszkodowani, to nie szukali byście roboty u mnie tylko polecilibyście skarżyć się władzom. Ja wiem coście za jedni... Wyczuliście, że wyczyściliśmy Wyręby i teraz chcecie mnie przerobić, żebym oddała rzekome wasze kosztowności. Pewnikiem też się na tę wioskę czailiście, ale wyprzedziliśmy was i wam mina zrzedła. Nie dostaniecie nic stamtąd. Nie było was przy tamtej robocie. Ani kiedy przehandlowaliśmy wespół z Alchemikiem i Gregiem całą wioskę i ludzi, ani jak potem ją oczyściliśmy.
Istedd:
Istedd dostał opierdol. Bardzo poważny. Jednakże nie tracił zrzędnej miny. Jego misterny plan się udał. Mianowicie zawsze przywódcy czegokolwiek są bardzo uwrażliwieni na wszystko praktyczne. Szczególnie lubią również wskazywać, jak są mądrzy, przebiegli, przewidujący. A wylewając potok słów łatwo rzec ciut za dużo. I w tym wypadku tak to się stało. "Ani kiedy przehandlowaliśmy wespół z Alchemikiem i Gregiem całą wioskę i ludzi, ani jak potem ją oczyściliśmy." - Zanotował to w myśli. Miał nadzieję, że towarzysze pojmą jego zamiary. Byli chyba na tyle inteligentni, aby spostrzec, że brodacz jest co najmniej popieprzony, a jedynie buduje wokoło siebie zwodniczą mgłę wszechwiedzy i mistrzostwa w planowaniu. Słowy innymi - powinni by przygotować się na pogorszenie jeszcze sprawy, bowiem warchoł dalej mówił.
- Z władzą mamy na pieńku. Nie sądzisz, że dziwnie byłoby się jej skarżyć, skoro możemy być waszą konkurencją. Zaprawdę ranisz me uczucia, moja droga! - zawołał teatralnie i wykonał dziwny ruch rękoma. Zignorował jej dalsze wywody, bowiem musiałby wtedy myśleć. A raczej rozgorączkowany nie mógłby wymyślić nic dobrego.
- Niemniej pomogliśmy wam zdobyć to. - wskazał na tarczę.
- Tedy pozwólcie nam odejść. Macie moje słowo, klnę się na bogów i na matkę swoją, że władzom nic o was nie wspomnę. Pieniędzy wystarczy. I tak nas przejrzeliście. Nie udało się nam, chłopy. - mruknął do swoich. Trzeba było się (jego skromnym i nieprzekupnym zdaniem) ewakuować stąd jak najprędzej. Dowiedział się czegoś ważnego. A gdyby dalej próbował wywiedzieć się czegoś... doszłoby do czegoś gorszego. Kątem oka zerknął na Malavona, później na Elronda. Dłoń przysunął bliżej miecza.
Gunses:
- Jeśli chcesz iść to droga wolna. Ale ze mna tak sie nie pogrywa. Weszliscie tutaj. Albo zostaniecie albo czeka was miły belt z kuszy
Ze mna nie mozna sie zobaczyć i to wszystko. Mam na was haki. Moi ludzie mogą donieść straży o tym coscie za jedni. Dlatego przyjmiecie moją robotę. Bo ze sprawy Wyrebow mozna dużo więcej wyciągnąć niż tylko tyle co z tych nedznych chat... To jak? Zostajecie?
Malavon:
-Widzę, że interesy z tobą to jak chędożenie niezgorszej panienki. Jak już się wejdzie, to trudno wyjść. Ale ja nie będę protestował w zyskaniu jeszcze paru grzywien. Pytanie tylko, co dokładnie trzeba by było zrobić i czy przypadkiem więcej na tym nie stracimy niż zyskamy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej