Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (67/79) > >>

Malavon:
-Jasne, że pomogę. Tylko czy ten kawałek tarczy jest jakoś na jego widoku? Lichwa się rusza z miejsca albo robi coś co da mi chwilę na zrobienie tego?

Gunses:
//Elrond.
Minęła Ci godzina...


//Istedd
Odnalazłeś kolejnego ogrodnika z 'C' na ramieniu.


//Malavon
- Udam, że mi słabo czy coś. Zaprowadzisz mnie do 'mojego szefa'. Mam nadzieję, że się mną zajmie, wtedy Ty postaraj się podwędzić kawałek tarczy. Stoi na kominku przy innych zastawionych rzeczach.

Elrond Ñoldor:
- Param pa pam... hm... phym... thym, trym... - Elrond mruczał pod nosem. Najwyraźniej był bardzo zadowolony z pracy jaką mu powierzono. Skończył pielenie, którym zajmował się ogrodnik, którego zmienił. Drzewa owocowe uginały się od owoców. Wszakże była już druga połowa Astasu. Pozbierał sobie kilka dojrzałych gruszek i robiąc sobie przerwę, zjadł je na drugie śniadanie.

Istedd:
- Jurdem albo Jordes? - zapytał równie niespodziewanie i prędko jak wystrzał z Puszki Cara. Rzecz jasna zmierzył tamtego nieco dziwnym spojrzeniem. Nim ów ogrodnik zdołał cokolwiek rzec Istedd już począł wyjaśniać.
- Mnie i towarzysza przysłała Agawa. Pomagamy wam, przyjaciele. Mój towarzysz zastępuję jednego z was, ja zaś udałem się szukać kolejnego. Poudaję nieco ogrodnika, a ty śmiało idź na wasz wypad! Powodzenia tedy i do zobaczenia. - rzekł, gdyż zmęczony był wielce poszukiwaniami ogrodnika. Zdawało mu się, że szukał tamtego przez godzinę. Jakże czas okazuje się jednak złudny! Mógł go wszak szukać pięćdziesiąt dziewięć minut i pięćdziesiąt dziewięć sekund! Cóż tedy?! Ignorując to czekał na poczynania tamtemu.

Gunses:
//Niko.
Po drugiej godzinie idący obok strażnik krzyknął
- Jardem? Jak tam robota?




//Istedd
- Dzięki stary - rzekł i zostawił Tobie rzeczy a sam poszedł na włam.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej