Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (58/79) > >>

Elrond Ñoldor:
- Dobra... - gdy to powiedział kupiec zrobił się czerwony na twarzy, zaczął się wiercić na krześle, warknął do osiłka i zaczęli szybko wychodzić z karczmy. Elrondowi wydawało się że jego nowy wspólnik był dobrze poinformowany o problemach gastrycznych kupca. Poderwali się również z miejsc i ruszyli za ofiarami. Sracz był usytuowany z tyłu karczmy, by smród kału i uryny nie wlewał się do gospody. Przed drzwiami stał ochroniarz.
- Dobra moja kolej...- powiedział podglądając ochroniarza. Spróbował ocenić jego uzbrojenie i umiejętności. Następnie skoncentrował się, zaczerpnął odrobinę swojej magicznej mocy i wypowiedział szeptem słowo zaklęcia
- Huoshib - energia magiczna, którą cisnął w osiłka, zmieniła się w rój szerszeni, much, trzmieli, komarów i innego kującego tałatajstwa...

Gunses:
//Istedd

Zaskoczyłeś narratora
- Yyy... Nijakich saksów nie mam.. ÂŻadnych takich topornych i inszych...

//Elrond
Sergiusz spojrzał na Ciebie.
- O kurwa! - stwierdził - Magik! Haha! Super...! - rzekł jakby nie dowierzając. Fust klął i rzucał się dookoła, skacząc i machając rękami. Ciebie, ani Sergiusza nie widział. Zajęty odganianiem strasznie wyglądających, jeszcze straszniej bzyczących i cholernie zawziętych owadów. Sergiusz natomiast spacerowym krokiem podszedł do kibla, otworzył drzwi i od razu na dzień dobry zasadził kopa kupcowi. Grubas poleciał na kibel, deski popękały a on siadł w gównie. Lepki dźwięk był gorszy niż smród. Oszołomiony kupiec nie protestował, kiedy Sergiusz wydarł mu z ukrytej kieszonki kawałek tarczy. Podszedł do Ciebie i rzekł
- Zmywajmy się stąd. O w tamtą uliczkę.

Malavon:
Elf wzdrygnął się nieco na słowa o płaceniu w naturze przez mężczyzn.
-Rozumiem. Możliwe zatem, że zgłoszę się w niedługim czasie. Tymczasem do zobaczenia. Młody nowicjusz ukłonił się i oddalił w celu bliższego zapoznania z ochroniarzem. Malavon spotkał osiłka oczywiście na zewnątrz.
-Jak się masz! Widzę, że robota póki co niezbyt nastręcza ci problemów. Co powiesz na małą pogawędkę? Tak dla urozmaicenia dnia. Musisz się tu nudzić siedząc samemu, nie mam racji?

Istedd:
- Cóż tedy macie innego do zaoferowania, niźli reszta tamtych handlarzy? Z oczu wam dobrze patrzy, kupcze, acz towar chyba ubogi... - podjudzał tamtego śmiejąc się w duchu. Oj tak! Niejeden kupiec gotów był do obalenia tak podłego stwierdzenia wypruwając sobie flaki. Zignorowanie tego, albo przemilczenie mogło owocować utratą nie tylko jednego, nie w ciemię widać bitego klienta, ale i kilku innych, którzy byli w pobliżu. A wątpił, że tamten zaryzykuje czymś takim, gdyż jego kupiecka duma została nieco zmieszana z błotem. Nim tamten przemówił Istedd znowu zabrał głos.
- Może kindżały macie? Noże również. Zakrzywione przy końcu, jeno takie bardziej znane. Nie mówcie jeno, że nie macie znowu! Cóż takiego tedy macie? - ponowił pytanie i uchwycił się za swe brzuszysko i wybuchnął rubasznym śmiechem. Tak, to miało zwrócić uwagę kobiety, która pewno i tak go obserwowała. Jednocześnie, jakby chcąc poprawić swe odzienie wykonał umówiony gest. Uznał, że tamten zajmie się teraz przedstawianiem i zachwalaniem swego towaru. Albo wda się w kłótnię z byłą moczymordą. Któż jednak na tym straci?

Gunses:
//Malavon
Mężczyzna zmierzył Ciebie dziwnym wzrokiem
- No nudno tutaj jest, fakt - rzekł półksiężyc - Ale jak to na stanowisku ochroniarza. A Ty co, po kasę przyszedłeś? Pewnie oprocentowanie Cię przeraziło? Też zaczynałem od zera, ale jak się pozna... Zresztą mniejsza - uciął szybko.


//Elrond
- Mam! - ryknął zły kupiec - Co ja mam nie mieć? Mam najlepszy towar na tym rynku. Saksy też są, tylko że ja na to mówię nóż zbójecki. Ale patrz - rzekł i przechylił się przez ramę lady - tutaj masz swoje saksy. Porządne, nie łamliwe, grube to żelazo, kute w górach... - rozgadał się. To wystarczyło. Sara widząc gest podeszła cicho, przemknęła za jego plecami jak kot, udając że przepycha się do innych straganów. Listy rzuciła prawie dotykając kupca, pod ladę na jego półeczkę, zaś zioło wrzuciła do jednej z beczek z bronią.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej