Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Gunses:
- Ale się rozgadałeś El - powiedziała Setmre - Poleżało się kilka lat jak trup i zaraz zatęskniło się do rozmów. Eh... Kiedy byłeś przystojnym Elfem, a teraz jesteś stary dziad. Co to się dzieje na świecie, eh.. - rzekła i dała Ci runę ognia.
Istedd:
Istedd znowu nie skomentował potoku słów gadatliwego staruszka. Dobrze wnioskował, acz w każdej organizacji mogły być wyjątki. Nasz warchoł był jednym z nich, dla przykładu. Wysłuchał tamtego brzuchem, a nie uchem, choć wyłapał z monologu wieść o winie. Kiwnął mimowolnie uznaniem głową, acz niezbyt przepadał właśnie za tym trunkiem. Oczywiście mógł go wypić i nie pluć, acz wolał mocniejszą gorzałkę, no i pieniste, pyszne piwo. Wino nadawało się właściwie tylko do niektórych potraw (jego zdaniem), jak chociażby mięsiw, które taniej i skuteczniej było podlewać piwem, nieprawdaż? Zresztą wino trudno było usunąć z brody czy ubrania. Jednakże nie miał jakoś ochoty.
- Nie, dziękuję. Ostatnio po niemałym piciu miałem naprawdę niemiłe przygody i chyba przez długi okres pozostanę abstynentem na niejeden trunek. - nie wspomniał jednak, że postanowienie to wyrzekł jeno pro publico bono. Zresztą niech sobie myślą, co chcą! To nie Białoruś. Po chili krótszej niż odśpiewanie "Jestem sobie panem" jęli przetwarzać swój magiczny bełkot. To akurat w ogóle go nie interesowało. Aż nagle... pojawiła się dziwna postać. I to posiadająca całkiem ładne piersi! Zaczął się na nie gapić bezczelnie. Zadała pytanie i dość długo trwało milczenie ze strony Istedda.
- Eee... - zaczął jako-li inteligent. Nie znał się zbytnio na runach. Nie chciał się ośmieszać. Z drugiej strony nie chciał jednak postąpić jak oni. Wszak przeciwnik mógł okazać się całkiem różnorodny i nie samym ogniem można by pokonać go. Jednakże zadecydował!
- Ja także runę ognia poproszę. - rzekł po chwili nie spuszczając oczu z naturalnych wzgórków kobiety.
Gunses:
Setmre wydała Ci runę.
Elrond Ñoldor:
Elrond cicho zachichotał. Zaczął przyglądać się z bliska swojej runie. Domyslał się że po wyprawie trzeba będzie ją zwrócić.
- Według mnie coś takiego jak runy to nietrafiony pomysł. Są w stanie wygenerować czar tylko raz dziennie. Jeden jedyny raz. A później mogą nas już spokojnie wilcy rozszarpać. Idealnym pomysłem są natomiast różdżki. Osoby nieparające się magią mogą bez przeszkód upiec wroga dowolną ilość razy. Bez żadnego uszczerbku ze swojej strony jeśli chodzi o własne pokłady energii magicznej. Ciekawe czy po jakimś czasie następuje zmęczenie materiału. Jeśli ktośby przesadzi, rdzeń zawsze mógłby się stopić... Ciekawe czy ktoś już tego doświadczył.
Gunses:
-Może już ruszycie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej