Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"
Gunses:
- Było mówić, żeś już zajęty! A szkoda szkoda... No cóż, za wino chętnie się wezmę, a za miód podziękuję - powiedziała i nalała sobie do kubka winiacza.
Istedd:
Tedy przygarnął do siebie pozostały gąsior miodu. Całkiem dobrze sobie popił i zaspokoił głód. Zdziwiło go, że również kobieta całkiem "męsko" konsumowała. Zjadła bodaj więcej niż on! Choć i tak wcześniej posilił się jedzeniem zgrabionym od najemników, toteż był w pewnym sensie najedzony. W pewnym momencie wpadł na genialny tekst, którym uraczyć mógłby cycatą kobietę! Jesteś dobra z matematyki? Ty plus ja, minus twoje ubranie, rozdzielimy nogi i zaczniemy się mnożyć. Jakoś jednak nie miał ochoty go zastosować, toteż milczał wpatrzony w dal materiału jej kubraczka.
- Czasy teraz jakieś niebezpieczne... i jakoś tak widzę cię w roli władania biegle sztyletem. Może nawet dwoma... ubiłaś już kogoś? Bzdurne pytanie, wybacz! Miód mi we łbie krąży chyba.
Elrond Ñoldor:
Elrond przysłuchiwał się rozmowie. Własnie zdał sobie sprawę jaki powinien być ich następny krok w śledztwie i zazgrzytał zębami gdy Istedd odmówił współpracy. Skoro przepytali już wszystkich, powinni udać się po informacje do źródła. Czyli rabusiów, morderców i złodziei. Szczęśliwym trafem jedna z nich siedziała przed nimi i proponowała pracę...
Gunses:
- Były różne zlecenia. Ale to nie moja działka. Zajmuję się czynami mnie szkodliwymi, że tak to ujmę.
Istedd:
- Rozumiem w pełni. - rzekł i kiwnął głową. Nie imaginował sobie nawet, że ktoś mógłby ich podsłuchiwać. Wszak w karczmie zawsze było coś do roboty! Szczególnie, że podsłuchiwał ich staruszek - Elrond! Ciekawiło go funkcjonowanie systemu ekonomii opartego o zlecanie zadań. Bo czyż to nie dziwne, jak wiele osób zleca prawie każdemu wiele zadań, często nieciekawych i niebezpiecznych? Czyż koszt mu się zwraca? Bo jeżeli tak, to czemuż samemu w ten sposób nie poszukać zarobku, chociażby mordując pierwszego, lepszego kupca i odebrać mu wszystek złota, niźli procent oddawać zleceniodawcy? Myśląc tak nad prawami wszechświata kręcił dokoła widelcem, który znowu wbił w mięsiwo. Skosztował go znowu, choć pełny był.
- Agawo droga... naprawdę mógłbym przyłączyć się do ciebie, bo moje obecne zlecenie jest nader... nudne. Poza tym mając takiego pięknego kompana! Ale trzymają mnie więzy tamtego zadania. - stwierdził w zamyśleniu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej