Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Obieżyświacie"

<< < (3/79) > >>

Elrond Ñoldor:
Krótką pauzę, jaka nastała po jego potoku słów, Elrond wykorzystał na skupienie się, skoncentrowanie i zebranie myśli. Właśnie zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie wie kompletnie nic o zadaniu na jakie zaprosił go Malavon. Nowicjusz złapał go w Gildii, wypalił coś o zadaniu i równie szybko zniknął pozostawiając go samego z datą i miejscem z którego mają ruszyć. Kostur i jego szata grzecznie spoczywały w kufrze w jego celi, toteż nie mając na nic czasu musiał ratować się domową garderobą i jedynym orężem jaki znalazł. Miał tylko nadzieję że młody Elf nie wyciągnie go na jakieś niebezpieczne polowanie na zwierzynę czy bandytów. Nigdy nic jednak nie wiadomo...

// Ale wywnioskowałem to z jego spojrzenia i jest to moja wolna interpretacja. W sposób jak na Ciebie ktoś patrzy można w prosty sposób wywnioskować co myśli o tobie dana osoba. Może użyłem raz złego słowa... Poprawiłem.
Masz rację. Nie zaprzeczam. Masz takie prawo i obowiązek.

Gunses:
//Stwierdziłem oczywistą oczywistość. Nie wiem czemu się czepiasz. Nie napisałem nieprawdziwego słowa. Nie wiesz co pomyślał i to jest fakt. I nie pisz postów na zadaniu zawierających samo '//'. Jeśli już tego używasz, napisz chociaż zdanie utrzymujące posta w klimacie zadania.

Istedd:
Nazwany "przemiłym panem z brodą" pewny był teraz, że to jest właśnie ta osoba, o której wspominał nowo poznany towarzysz. Wywnioskował również, iż obaj są z Gildii Magów. Właściwie było na tyle proste, że sam Elrond to stwierdził. Ale i tak nie przeszkadzało to Isteddowi posiadać tytuł największego detektywa wszechświata. Bynajmniej w swoim własnym mniemaniu. Wysłuchał barwnej opowieści staruszka. Cóż... była nieco nieprawdopodobna, ale cholera wie czy tak było naprawdę. Chociaż po cóż łgałby? Wymówki szukał? Mógł wymyślić coś lepszego. Zresztą nie takie dziwy już widział posiadacz majestatycznej brody, toteż za stosowne uznał uwierzyć słowom tamtego. Uśmiechał się kącikami ust słysząc ową opowieść. Musiało to być całkiem zabawnym widokiem. Zastanowił się w tej chwili, co sam by zrobił, gdyby podpalono mu dom, z którego i tak nie korzystał (głównie bowiem przebywał w kwaterze Kruków). Pewnie strzeliłby takiego delikwenta strzałą w kolano, aby uniemożliwić tamtemu zostanie poszukiwaczem przygód. Po chwili jednak padły słowa zachęty opowiedzenia o sobie więcej. Chrząknął nieznacznie. Co miał powiedzieć?
- Nie polecam wybijać barkiem okna. I wspinać się na balkony wśród czujnej straży miejskiej. Zabraniają mi mówić o organizacji, w której jestem, toteż muszę to przemilczeć. Broda może zmylić, podpowiem wam. Lubię dobrze sobie podjeść i popić. Samotrzeć zwę siebie swawolnikiem, warchołem, zawalidrogą i być może moczymordą. Na magii w ogóle się nie znam, acz wierzę, że wy się tą sprawą zajmiecie. - rzekł beznamiętnie i czknął.

Gunses:
//Oj widzę, że do tego zadania zebrała się dobra kompania :P
//Tylko Ellrond będzie miał najtrudniej ;[
//No dobra miśki, nie musicie nigdzie jeździć, toteż macie wszystko pod ręką (Obieżyświat).
//Trzy osoby na tym zadaniu ;> Fabularnie będzie to strasznie głupio wyglądało, zobaczymy co z tego za jaja wyjdą xD

Elrond Ñoldor:
- Hmm... - zamyślił się. - Nie możesz mówić o organizacji. A więc... Bractwo ÂŚwitu z jego rycerzykami w lśniącej zbroi odpada. Oni na każdym kroku chwalą się kim są. I tajemnica ich nie obowiązuje. Będąc członkiem Mrocznego Paktu mógłbyś skrywać czym się parasz, ale skoro nie bawisz się magią, również to odpada. Szwadron Zagłady jest organizacją Państwową, chyba, więc nie muszą działać "w cieniu". Tłuc zdziczały motłoch mógłbyś  w ramach przywilejów państwowych i nikt nie mógłby Ci nic zrobić. Co najwyżej przełożeni. Wampirem nie jesteś. Słoneczko miło praży, a nie widzę jakiegokolwiek kaptura na twojej głowie. Została organizacja którą włada... jak mu tam było... Zayfar? Krwawe Kruki? Gildia zabójców i złodziei? Zabawne. Z twoim podejściem do życia bardziej nadawałbyś się chyba do Szwadronu... - znowu się zapędził. - Wybaczcie to rozgadanie. Kilka dobrych lat byłem trupem i najwyraźniej podświadomie staram się nadrobić zaległości w konwersacji. Albo monologu prędzej...
Zdał sobie sprawę, że od ostatniego męczącego biegu, nie zwilżył sobie ust żadnym napitkiem. Teraz rozmowa osuszyła jego gardło nie gorzej niż wysiłek fizyczny. Wyciągnął zza pazuchy litrową flaszkę i pociągną zdrowo.
- Szlachetne Valfdeńskie wino dojrzewajace w drewnianych beczkach w piwnicach naszego umiłowanego króla. Albo na festynie w nagrodę wcisnęli mi taniego sikacza. Spragnieni?

// Czemu mam mieć najtrudniej? ;[

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej