Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"
Mogul:
No to jak domki to nie miasto? Mogul wzruszył ramionami. To twoje znajomki mnie w kurwe wyprzedziły. A co ino zrobili z mieszkańcami? Bo myślałem, że ktoś ich zajebał, ale czyściutko.
Gunses:
- Bo i na czyściutko się nimi zajęliśmy - rzekł Laers i wyszczerzył zęby - No ale ja tutaj trochę roboty mam. Idźcie już sobie.
Mogul:
Rrr tylko coś takiego zrobił ork i wyszedł. Postanowił się przejść podowiadywać. Może powinni z Tzaro się rozdzielić?
//: teraz możemy??
Gunses:
//Dowolnie. Możecie się rozdzielić, będzie szybciej.
Wśród kilkudziesięciu bandytów najbardziej w oczy rzucili wam się:
Mężczyzna z sokolim wzrokiem i przepięknie wykonanym łukiem, ubrany w strój zrobiony ze skór. Barczysty i okuty w naramienniki i kirys jegomość z dużym toporem. Szczupły i zarośnięty facet z flaszką wina. Koleś który pali zioło. Mężczyzna który ćwiczy walkę wręcz. I krępy osobnik siedzący na ławce obok zorganizowanej z desek areny.
Mogul:
Oczywiście. Najbardziej w oczy Mogulowi rzuciła się arena. Postanowił przejść się obok niej. Obejrzał ją dokładnie. Zatrzymał się przy krępym mężczyźnie. Rzucił jakby do siebie, jakby do tego faceta.
Haa! Jak za starych, dobrych czasów! Skomentował wygląd areny, która była prowizorycznie wykonana z desek drewna.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej