Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"
Gunses:
//Dobra. Czas więc na kilka informacji.
//Marant v.3 ma na celu nauczenie graczy stylu gry podobnego do Marantu v.1. Czyli:- gracz pisze co robi, co myśli, co zamierza itp.- im większa aktywność gracza, tym szybciej toczy się akcja- gracz może dowolnie obcować z otoczeniem i używać interaktywnych przedmiotów (tzn, jeśli Opiekun doprowadzi was do domu i do niego wejdziecie to oczywistym jest, że są tam skrzynie, szafy, kredensy, stoły, krzesła itp) chyba, że Opiekun zaznaczy inaczej- gracz nie może wymyślać przedmiotów ważnych lub interakcyjnych na wyprawie (jeśli gracz otwiera skrzynie/szafę, nie może wpisać sobie tam jakiś wymyślonych rzeczy, np. miecza/zbroi itp)- gracz walczy z potworami/przeciwnikami kiedy otrzyma ich statystyki (jeśli nie dostaje statystyk musi wybrać, albo obchodzi przeciwnika/zwierze unikając go, albo próbuje się dogadać (ze zwierzakiem też można), albo atakuje (wtedy otrzymuje statystki).
- gracz musi używać narządu jakim jest mózg (Marant to nie strzelanka która polega na klikaniu PPM, Marant wymaga umiejętności ocenienia sytuacji i wyciągnięcia odpowiednich wniosków, przemyśleń itp)
- to Opiekun pisze o napotykanych po drodze lokacjach/NPC's/przeszkodach/przeciwnikach
- na moich wyprawach możecie używać '//' do zadawania pytań odnośnie kluczowych momentów rozgrywki, czy komunikacji między sobą (np. powiadomień o chwilowej nieobecności itp)
- jako, że dopiero Anims się uczy, musi czekać na moją akceptację podczas ewentualnej walki (opisujesz ruch przeciwnika, swój ruch, gdzie zadajesz cios, czym i takie ładne opisy, im lepsze tym większe prawdopodobieństwo, że trafisz przeciwnika).
- Możecie zabijać bez mojego akceptu, ale opisy walki muszą być zacne.
//Zapowiada się przepiękny dzień. Na trakcie co jakiś czas toczą się wehikuły kupców. Nie ma nawet najmniejszych zagrożeń. Zapowiada się, że dotrzecie na miejsce bardzo szybko (czyli kiedy sami uznacie za stosowne).
Mogul:
//: Tzaro dziubuś :)
Wydawało się, że byli w połowie drogi. A jednak okazało się to tylko złudzeniem. Było bezpiecznie, nikt nie zaatakował, toteż Mogul znudził się. Prawie zasnął na koniu i wywalił się na ziemię. Na szczęście Tzaro w ostatniej chwili ocucił towarzysza wodą. Można było usłyszeć siarczyste bluźnierstwo, ale po ogarnięciu ork bez większych komplikacji uwierzył, że to nie był żart. Zbliżał się wieczór, niebo było nieskazitelnie czyste i widać już było pierwsze gwiazdy. Zrobiło się chłodno, jednak na szczęście w oddali mrugało światło. Z każdą kolejną sekundą małe punkciki przeobrażały się w coraz wyraźniejszy zarys karczmy. Oboje z członkiem bractwa ponaglili swoje konie. Chcieli już być w środku i zjeść coś ciepłego, popijając małe co nieco. Prawie by zapomnieli o swoim celu. Gdy już byli na miejscu, zeszli z koni, przywiązali je w odpowiednim miejscu i weszli do środka. Jak dobrze, że to miejsce znaleźlimy bez problemu.
Axel Ontero:
// Jestem, jestem Ocianq :*
Droga minęła spokojnie, bez żadnych przeszkód. Nie było okazji do walki. Chciałem sobie powalczyć, znając Mogula to on pewnie jeszcze bardziej palił się do bitki. Dotarliśmy do karczmy. Przywiązałem konia nieopodal i ruszyłem do karczmy. Wszedłem do środka. W karczmie jak to w karczmach bywa, gwar, krzyki pijaków i podróżnych. Musimy tylko popytać okolicznych ludzi o sytuację na Wyrębach, ale dyskretnie. Mam nadzieję, że pójdzie łatwo. W karczmach zawsze się plotkuję więc na pewno ktoś coś słyszał. Trzeba tylko dobrze popytać.
Gunses:
//W karczmie nic szczególnego nie zwróciło waszej uwagi. Karczmarz był tęgim człowiekiem. Kiedy weszliście rzucił okiem na Mogula, po czym szybko przeczesał wzrokiem biesiadników. Spojrzał ponownie na was.
Axel Ontero:
Karczmarz ewidentnie nam się przyglądał. Czyżby znał nas? Choć raczej wątpię. Podszedłem do mężczyzny powolnym krokiem by dowiedzieć jaki jest powód tego, że się na nas gapi. Rzekłem do niego spokojnym tonem:
-Witaj karczmarzu, dlaczego nam się tak przyglądasz? Zrobiliśmy coś nie tak? Ja i mój orkowy przyjaciel- wskazałem na Mogula, który stał kawałek za mną- to tylko zwykli podróżni. Wyjaśniłem karczmarzowi. Może i nie była to jakaś bardzo dobrze przemyślana strategia by wyłudzić informację, ale zawsze coś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej