Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"

<< < (34/38) > >>

Gunses:
- Nie do mnie z tą mową - rzekł - Qeentino pytaj. Swoją drogą chciał was poznać. Zwłaszcza Ciebie, bo o Tobie tutaj najwięcej się mówi. Ja mam jeno wypłacić Ci odpowiednią kasę hehehe... Znaczy się.. Hmm... Garr jest z Ciebie cholernie zadowolony. Mówi, żeś niezły myśliwy. Fabio, chlejus pieprzony... Nie wiem co zrobiłeś i nie chcę wiedzieć, ale na Twój temat morda mu się nie zamyka, wręcz się ślini mówiąc jakiś to pomocny i uczynny. Ehh... Jorgen powiedział żeś honorowy, że występek plenisz. Mózg mu ziele zjadło, ale bić się umie, a o to chodzi, więc jego słowa też są ważne. Buster... Młodzik. Ale mówił, że pomogłeś mu zagnieździć się w obozie, miło z Twojej strony. Powiedział też, że sprawny jesteś w toporze i że siłacz z Ciebie niezrównany. Sargon widział Twoją walkę. Powiedział, że nie boisz się walczyć, że nie masz dudka lecz kutacha w gaciach. I że umiesz obchodzić się z żelazem... A... A ten, Tzasazaro, czy jakoś... Borgon, nasz najlepszy woj po mieczu i toporze, mówił, że tamten narażając życie zdobył dla niego jakąś broń straszliwą. Chwalił go... Hmmm... Masz tu 170 sztuk złota. Jakoś to podzielicie między siebie. A teraz idź do szefa. Qeentino mieszka w górze jaskini, przy grocie strzeże go grupa strażników, daj im ten papier, przepuszczą Cię do Qeentino.

Mogul:
- Taa, luzik. Dzięki, spadam.
Skierował się w miejsce, o którym mówił Laers. Obejrzał papierek. Sam nie wiedział po co, w końcu czytać nie umiał. Po chwili doszedł do strażników. Oczywiście kazali mu się zatrzymać. Ten chwilę pomachał im przed głowami papierkiem, by po chwili oddać jednemu z nich. Otaksowali wzrokiem Mogula i pozwolili mu przejść. Wszedł do groty i ujrzał oczekiwanego Qeentino.
-Throm ka! Mogul Khan, słyszałem, żeś Ty szef SZEFÓW. Dobrze mówię, Qeentino?

Gunses:
Drogę zagrodziła Ci kobieta w męskim stroju, z ładnymi cyckami, szczupła, z długimi włosami zakręconymi w warkocz. usta miała pomalowane na czerwono, oczy podkreślone czarną kredką. Jednak to się nie liczyło. Ważne były dwa przepiękne miecze wystające jej znad ramion.
- Jestem Faitea. Jeden niepewny ruch i będziesz gryzł ziemię - ostrzegła po czym zeszła mu z drogi. Trzymała się krok za Orkiem, kiedy ten podszedł do Qeentino. W grocie było dużo mebli. Było też całkiem spore i dające ciepło i światło palenisko
- Thorm ka, Khanie! Tak.  Ja jestem Qeentino. Dzięki za zaangażowanie i pomoc w obozie... Lubię pogadać z nowymi, a z Tobą, Orkiem, tym bardziej. Siadaj tu na ławie - wskazał miejsce przy którym na stoliku stało kilka piw i kilka pieczonych udźców. Sam wziął kawał mięcha i zaczął obgryzać. Był koło czterdziestki. Miał cienki, ale stały wąsik pod nosem. Oczy spokojne, stoickie.

Mogul:
Ork usiadł w miejsce, które wskazał Qeentino. Od razu wziął się za jeden z udźców. Oczywiście wybrał największy. Ktoś złośliwy mógłby się doczepić tego, że Mogul nie spytał się czy może się poczęstować. Ale dla niego oczywiste było, że jeśli ktoś zaprasza cie do stolika pełnym jedzenia, to przy okazji zezwala na strawę.
- Spoczi. Zrobił pauzę gryząc mięso. Po chwili żucia dodał: - Chcesz o czymś konkretnym pogadać? Khan zdawał sobie sprawę, że Qeentino był o wiele grubszą rybą niż mu się na początku wydawało. Tak więc chciał najpierw od tak sobie pogadać z nim, by potem wypytać o Wyręby. A może sam o nich wspomni? W końcu jeśli szef szajki słyszał już o orku, to i też słyszał, że wypytuje o wioskę.

Gunses:
- Potrzebuję nowych, których nikt ze mną nie skojarzy, a którzy wkręcą się czy to u Grega czy u Alchemika, a potem wkręcą się do Pisarza. Sprawa tyczy się Wyrębów, słyszałem, żeś tam był ale nic nie znalazł. Abyś wiedział o co chodzi, powiem Ci to czego chcesz wiedzieć. Pytaj, a potem powiem co będziesz miał do zrobienia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej