Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"
Mogul:
Mogul westchnął. Albo było to warknięcie.
- Gdybym chciał Cię zabić, użyłbym bardziej tradycyjnych sposobów, nie jebałbym się z żadnymi kosami. A w końcu sam powiedziałeś, jestem jednym z Was. Nie szukam zwady. Ork wzruszył ramionami. Była taka prawda. Po co miałby go zabijać? Chyba, że ktoś by kazał to zrobić, tak to nie miał najmniejszego powodu robić. Jednak nawet wtedy nie byłby z tego zadowolony. W końcu po co pozbywać się źródła wiedzy.
Gunses:
- No to pytaj, co o coś chciałeś zapytać...?
Mogul:
-Wyręby. Chcę wiedzieć co się stało w tej jebanej wiosce. Poważne spojrzenie i ton dawały do zrozumienia, że łup przeszedł mu koło nosa.
Gunses:
- A co? ÂŁub Ci koło nosa przeszedł? - spytał Garr - No więc tak. Przybył tu kilka miesięcy temu Malarz. Gadał z Qeentino. Okazało się, że prowadzi wykopaliska. Potrzebował ludzi do łopat i kilofów. Zaproponowaliśmy pożyczanie ludzi z miasta i wsi. Dogadaliśmy się z Gregiem, jego chłopcy zabierali co rusz kogoś. Ale było za mało, a i nam sie trafiły zlecenia wydobywania po całej wyspie artefaktów z grobowców i starych świątyń. Wtedy, ten wyżej postawiony... hmmmm.... Pisarz? Chyba tak. Zaproponował porwanie całej wioski. No i padło na Wyręby, bo sioło było zapomniane przez bogów i przez ludzi.
Mogul:
-Właśnie. Burknął.
-Było zapomniane i łatwe do ograbienia. Najwyraźniej to, że porwali całą wioskę nie przejęło nic a nic orka.
- To jakieś artefakty i wykopaliska mówisz. Przekrzywił twarz w uśmieszku, który wskazywać mogło tylko jedno.
- Cenne? Malarz, pisarz? Rozumiem, że fajne sobie przykrywki wzięli. Wiesz kim oni są i po chuja to robią?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej