Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w "Pod Uchem Trolla"

<< < (23/38) > >>

Mogul:
Czyli jeszcze trzeba coś porobić. Mogul podrapał się po głowie i rozejrzał się dookoła. Tzaro gdzieś wsiąkł. Orka nie interesowało zbytnio co robił, przecież był on już duży i umiał sobie poradzić. Pewnie teraz wykonuje jakieś zadanie dla któregoś z ludzia. Pewnie dla tego barczystego.
- To siemka, idę się rozejrzeć.
Najbardziej w oczy rzucało mu się troje ludzi. Człowiek z butelką wina, kolesia z jointem i łucznika. Jako, że nie wiedział, w jakim stanie była pierwsza dwójka postanowił iść do tego trzeciego.
- Witej łuczniku. Mogul Khan. Nie masz jakiś zajęć do wykonania?

Gunses:
- No witam - rzekł mężczyzna. Był ubrany typowo dla łucznika. Z ochraniaczem na lewym ramieniu - Jestem Garr. Myśliwy, zajmuję się dostawami mięsiwa dla obozu. Mógłbyś mi się przydać, jeśli chcesz... Potrzebuję kilka sztuk mięsa. Suszonego, albo świeżego.

Mogul:
-Humm, a skąd chcesz to mięso? Lasek tutej niedaleko jakiś jest może? To se ubije jakieś wilki, ale nie znam zbytnio tego mięsa, nie, wróć miejsca. Ork wyszczerzył kły. Może Garr będzie chciał iść z nim? A jak nie, to będzie trzeba coś wykombinować. No ok, niech Garw nakieruje mnie, a ja się jeszcze po obozie rozejrzę. Może kto inny ma to mięso, albo chce czegoś i przy okazji będę mógł to znaleźć po drodze do lasku.
-Hę?

Gunses:
- Po ciemku tu jechałeś? Nasz obóz jest w górach, fakt, ale do najbliższego traktu ciągnie się droga tylko przez lasy. Na pewno coś znajdziesz...

Mogul:
Luuz. Odrzekł odchodząc. Chciał jeszcze zachaczyć o pijaczka, uprzednio sprawdzając jego stan upojenia. Zbliżył się do niego i rzekł patrząc się na butelkę.
Jak tam, imprezka trwa?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej