Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.

<< < (37/58) > >>

Gunses:
Kabul wziął miseczkę i nalał w nią zupy. Podał Ci wraz z drewnianą łyżką.
- Jasne! Przy żarciu dobrze pogadać....

Anette Du'Monteau:
Zeyfar wziął podaną zupę, usiadł z boku i zaczął jeść. Spróbował kilka łyżeczek, potem zamlaskał i w końcu odezwał się.
-Naprawdę dobre. Sam kiedyś nieco gotowałem dla paru ludzi, ale od tego czasu już trochę minęło. Powiedz mi Kabul, wiesz może coś ciekawego na temat Mirusa? Jak przechodziłem koło niego to nie wydawał się w najlepszym humorze i ogólnie jakby był jakiś wystraszony...nic mu nie dolega?

Gunses:
- Mirus to był zawsze odludek. Trafił do nas przypadkiem, nabałaganił, napsocił w pewnej karczmie, ludzi pochlastał, pokradł co mu w ręce wpadło i zwiał. ÂŚcigali go i dościgliby gdyby nie nasza zgraja. Czekaliśmy na transport, ale zrobiliśmy rundkę na nich. Przyjął się do nas. Ponoć to był marynarz kiedyś, pirat znaczy. Ale odkąd Mgła się pojawiła, to już nie miał gdzie hałasować, tedy dołączył do nas.

Anette Du'Monteau:
-Zatem dziwny od zawsze. Ciekawe. Zabójca zrobił sobie przerwę i jadł. -A rozmawiałeś ostatnio z Pakulem?

Gunses:
- Gadałem z nim dwa dni temu. Byłem u niego po ziele, a o co chodzi?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej