Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Progach.
Izabell Ravlet:
Zaraz, zaraz, zaraz. Z Magazynu? O tym nic nie wiedziałem. A co rozumiesz przez "my na tym ani nie zyskujemy ani nie tracimy"? To jaki jest sens w tych interesach? - dopytywał zdziwiony. Ktoś go chyba bezczelnie oszukał.
Gunses:
- To co składujecie i tak trafi do nas, z tym, że znając was najpierw będziecie chcieli wszystko sami przejrzeć, wyskubać świecidełka, a my dostaniemy okrojony towar, ale nadal będziemy mogli go sprzedać za wysoką cenę, bo Malarz bierze wszystko jak leci. No więc sobie wystaw, że jak jesteś nowy w obozie, to trochę lipa z tym tą handlem, co?
Anette Du'Monteau:
//: A co z odpowiedziami dla mnie? :(
Gunses:
//Zeyfuś :P
- Do piratów każdy chodzi, znaczy, każdy ten kogo akurat Rączka złapie i każe iść. Piraty to porządne chłopy, ale szubrawcy jak i my! Czasem nie wiadomo czy rzucić się na nich z nożem, czy oni się rzucą! Ha! A Mirus był też kilka razy u nich, Rączka go wysyłał... No to jak możesz, to pomóż mi. Ale wiesz, żadnych burd. Potem byłoby na mnie albo na Ciebie, a na co nam nieprzyjemności? Założę się, że trzyma moje rzeczy w swoim kufrze.
Izabell Ravlet:
Darlenit zamilkł na chwilę, zastanawiając się nad swoją sytuacją.
Pozwólcie, panowie, że narazie zabiorę szkatułkę i pogadam o niej z Mirusem. Wam i tak się nie śpieszy, a sami twierdzicie, że i tak wszystko w końcu trafi do was. Jak się dobrze sprawy ułożą, to odsprzedam wam ją taniej. Niech stracę. Ale potrzebuję czasu. Nie macie chyba nic przeciwko?
//9 liter. Pierwsza P, ostatnia a.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej