Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kruk pośród Wron
Adaś:
Usłyszawszy pożądaną informację ruszyłem w kierunku drzwi. tuż przed nim odwróciłem się i powiedziałem w kierunku karczmarza, równocześnie kiwając palce ku przestrodze:
-Ja tu jeszcze kiedyś wrócę. I ten pokój ma być wtedy wypucowany na glanc! Bo jak nie...
W tym momencie urwałem i bez słowa wyszedłem. Udałem się prosto w kierunku bramy głównej, przy której znajdowała się niewielka stadnina. Spokojnie osiodłałem na miejscu konia, po czym prowadząc go udałem się na trakt. Kiedy tylko znalazłem się po za bramami miasteczka, pogłaskałem Taktikuska po szyi. Po tej krótkiej spoufalającej czynności dosiadłem go, spiąłem ostrogi i krzyknąłem głośne-Wio! Koń jak na komendę, stanął dęba po czym popędził w morderczy cwale. Przytulony do jego grzbietu pędziłem tak kilometrami robiąc, tak jak poprzednio krótkie postoje na napojenie konika.
W tym morderczym cwale mijały nam kilometry, późnym wieczorem na południowym trakcie odnalazłem, niewielką gospodę. Zatrzymałem się tam na noc, aby dać wypocząć przede wszystkim Taktikuskowi. W końcu nie chciałem zajechać go na śmierć. Co nie? Następnego dnia w pełni wypoczęci ruszyliśmy dalej. Droga mijała tak jak wcześniej, dość szybko. Na tyle szybko, że następnego dnia w trochę popołudniu stałem na niewielkim wzgórzu. Z owego pagórka, widać było całą wioskę Markham. Nie zastanawiając się długo, spiąłem konia, po czym bardzo wolnym krokiem ogiera wjechaliśmy do miasteczka....
Hagmar:
Niewielka miejscowość leżąca w gminie Tumin. Miasteczko znajduje się 100 kilometrów od dawnej siedziby Zakonu ÂŚwitu. Do miasta rzadko zaglądają karawany kupieckie. Miejscowi żyją głównie z utrzymywania archeologów, zajmujących się pobliskim chramem. Prócz tego miasto utrzymuje się z myślistwa, skromnego rzemieślnictwa oraz nielegalnym handlem artefaktami Draconów. Po za tak oczywistymi budynkami jak: zamtuz i karczma oraz niewielkie zakłady rzemieślnicze. Znajdziemy tutaj niewielką kapliczkę Zartata. Przejeżdżając przez bramę twą uwagę zwróciły opaski na mosiężnych pancerzach straży... Czerwone słońce.
Adaś:
Gdy tylko wjechałem do miasta ujrzałem popleczników zgromadzenia. Od razu zrozumiałem że informacje które otrzymał dracon były prawdziwe. Kto by pomyślał, że na takiej zapadniętej dziurze, znajdą się takie mendy. Choć co by nie było, takie zagranie było logiczne. W końcu sam bym się na jakiś obrzeżach, przygotował do frontalnego ataku.
Jak tylko wjechałem i rozejrzałem się po mieście, udałem się w kierunku niewielkiej stadniny. Znajdującej się zaraz po prawej przy murze. Odstawiwszy konia, rozkulbaczyłem go i udałem się do mojego ulubionego budynku w każdym mieście/miasteczku/wiosce/takcie. A był to budynek w którym można było uzyskać wszelkie informacje. A budynkiem tym był, żaden inny jak zamtuz karczma.
Wychodząc ze stadniny, trudno było nie dostrzec, ogromnego szyldu z napisem "Karczma pod kozą". Od razu skierowałem się, w kierunku owego budynku. Przekroczywszy próg ujrzałem niewielką liczbę ludzi. Oczywiście rozumując słowo niewielką jako lnie zadurzą liczbę ludzi w karczmie, jak i nie za małą. Wręcz w sam raz. Me pierwsze kroki w karczmie skierowałem w kierunku najlepiej poinformowanej osoby w mieście. Czyli karczmarza. Stanąłem za ladą i powiedziałem:
-Piwa, jeśli można prosi dobrodzieju.
Otrzymawszy piwo do ręki, wypiłem zachłannie parę głębokich łyków, po czym spytałem zadowolonego karczmarza.
-A pannocku, można by było zadać parę pytań dotyczących miasteczka? Bo wiecie pierwszy raz tu jestem.
Hagmar:
A proszę, 2 grzywny panie. A ten no pytania... zadawajcie.
Adaś:
Proszę bardzo.-Położyłem dwie grzywny na ladzie, u wcześniej wyjmując je z sakiewki. Pociągnąłem kolejny łyk piwa bo czym spytałem, dokładniej owego pana, o jego pogląd:
-Powiedz mi panie karczmarzu, co tu się dzieje? Skąd ci strażnicy z czerwonym słońcem na opaskach?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej