Tereny Valfden > Dział Wypraw
Kruk pośród Wron
Hagmar:
Bierz kurwi synu. Ale jutro ma Cie tu nie być.
Adaś:
Niech ci Bogowie w dzieciach wynagrodzą.
Rzuciłem obojętnie odbierając klucz do pokoju. Kiedy znalazłem się w pokoju, zamknąłem drzwi na klucz. Po czym udałem się spać, miecz zatrzymałem na wszelki wypadek blisko siebie. W końcu w razie nocnego ataku trzeba być gotowym do obrony. Co nie?
Hagmar:
Noc minęła spokojnie.
Adaś:
Rano wstałem całkiem wypoczęty,choć całą noc trwałem w półśnie w obawie o swoje bezpieczeństwo, to czułem się wyspany. Usiadłem na łóżku, po czym rozejrzałem się po pokoiku w którym spędziłem noc. Był obskurny, na ścianach była gruba warstwa brudu,gdzieniegdzie na podłodze widać było grube, zaschnięte, brązowe... grudy ziemi. Właściciel karczmy, widać był bardzo czystym człowiekiem, oraz dbał o wygodę klienta. Ale w sumie kto by się przejmował? Jaki karczmarz taka i karczma.
Wstałem z łóżka, schowałem miecz do pochwy,który wciąż leżał na łóżku, i ruszyłem w kierunku drzwi. Przekręciłem delikatnie klucz, uchyliłem drzwi i zszedłem na dół. Jak zwykle było tu dużo ludzi. Pijaczyny chędożone, od rana chleją! W sumie myśl ta musiała, przejść mi przez głowę z czystej zawiści, że oni mogą poddać się mojej ulubionej czynności, a ja muszę zapierdzielać szukać jakiś antychrystów wariatów. Podszedłem do lady, przy której stał, ten sam co zwykle obskurny karczmarz. I zamówiłem u niego jagnięce udo. Zjadłem go bez gadania, uwcześniej dając spróbować jakiemuś biedakowi co w karczmie siedział. No co? W końcu nie chciałem skończyć jak poprzednim spotkaniu z jakimiś halucynogenami! Co gorsza z trucizną! Ki9edy sobie pojadłem i popiłem piwem, podszedłem do karczmarza i kulturalnie spytałem. Choć znałem odpowiedź:
Powiedz mi panoczku, jak daleko stąd do Marcham? I w którą to stronę?
Hagmar:
Wróć na trakt, a potem cały czas na południe. To pare dni drogi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej