Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"
Gunses:
- Jeśli chodzi o Wyręby to to byłą sprawka Pisarza. Zebrał nas, trochę ode mnie z obozu, trochę od Serja czy od Qeentino, pary ludzi Francuza, sporą część ludzi Constantino i równe tyle załogi od Grega. Od samego Pisarza było ludzi z pięćdziesięciu. Otworzył jakieś magiczne ustrojstwo i ni gruszki ni z pietruszki znaleźliśmy się w Wyrębach. Tak samo wróciliśmy zresztą. Tyle, że z ludźmi stamtąd.
- A co do roboty. Mam i to dwojaką, akurat dla was. Przy Alchemiku czy Gregu mam kilku ludzi, ale wszyscy wiedzą, że robią dla mnie. Potrzebuję tam kogoś, kogo nie będą znać i kto wyszpieguje dla mnie rzeczy, których nie mówią mi wprost. Im więcej wieści, tym więcej złota w skrzyni, rozumiecie o co chodzi?
Anv:
- A co z ludźmi się potem stało? - zapytałem, zaciekawiony sytuacją. Potem nie mogłem nie zareagowac na propozycję pracy.
- Jasne. To akurat bardzo dobrze nam wychodzi. Talent aktorski po ojcu chyba. Z resztą sam się przekonasz. Jakieś wskazówki, co dokładniej mamy się dowiedzieć? No i oczywiście jak ich znajdziemy?
Eric:
- Też mi pasuje ta robota - uśmiechnął się dwuznacznie, w głębi duszy śmiejąc się nad ironicznym przebiegiem wydarzeń. Los pragnął go w coraz to nowszych rolach. A on zamierzał podołać jego wyzwaniom. Podparł dłonią brodę i poskrobał się tuż pod wargą. Zastanawiało go, jak jego chytry uśmieszek skrzy się w oczach Dona. Czy ten niepozorny człowiek, sprawujący przecież władzę nad niemałym obozem bandytów, był na tyle przewidujący, by odkryć, co kryło się za wesoło rozbieganymi oczkami Diomedesa i za jego zwodniczym uśmiechem?
- A tak w ogóle - odsunął dłoń od podbródka i wyprostował się w fotelu. - Dlaczego uważasz, że coś przed tobą ukrywają? - zapytał.
Gunses:
- Jak to co... Kopią w ziemi! - powiedział rzeczowo i oczywistymi słowy Don. Po chwili ogólnego milczenia popijanego piwem powiedział
- Sprawa się cosik mocno komplikuje. Dostałem do swojego człowieka w obozie Francuza cynk, że oni już dwa okręty sobie sprowadzili. A raczej już zaklepali w portach, mają tam swoich ludzi który ich 'pilnują'. A to znaczy, że niedługo Mgła przestanie istnieć. A Piraci w wielkich konszachtach są z owymi Malarzami. Coś mi tu śmierdzi, że można by więcej z tej akcji wydoić.
Anv:
- Dobra. Czyli gdzie znajdziemy tego Alchemika i Grega? Daleko to stąd? - zapytałem, starając się pozyskac informacje, odnośnie celu misji.
- W sumie przydałaby się też eskorta, która odprowadzi nas na miejsce. - stwierdziłem, potakując wyraźnie głową.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej