Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad "U Baby Jagi"

<< < (3/42) > >>

Eric:
- Szybko się zorientujesz, że ni chybi nie będzie to pierwsza ciekawa lokacja, jaką tu odwiedzisz. Valfden obfituje w dziwy wszelakie, to też nudzić się tu nie sposób. - powiedział, zrównując tempo konia z Faustem.
- A słyszałeś może o Ekkerund, mieście krasnoludzkim na wyspie? Ciekawą historię mają za sobą - zagaił rozmowę, przypominając sobie o niesamowitej sprawie związanej z tym miastem, które to przecież przetrwało setki lat odcięte od reszty świata. Na dodatek zmagając się z demonem potężnym, o sile niebywałej i nienawiści do brodaczy.
   Trakt ciągnął się prosto jak biczem strzelił. Podróż utartymi szlakami zwykle bywa niebezpieczna, ale z drugiej strony wątpił, by ktoś otwarcie ośmielił się napaść majora Szwadronu Zagłady. Bo i po co? Zysku co najwyżej grosze, a jak się nie powiedzie to kłopotów co nie miara. Poza tym, po co zajmować umysł czarnymi myślami! Nad głową piękne, błękitne niebo, z którego leje się przyjemne ciepełko, w nozdrzach wiruje świeże powietrze, które wypełniając płuca jakoby sił dodaje, zaś tuż obok na trakcie dobry towarzysz do rozmowy. Toć żyć, nie umierać!

Gunses:

--- Cytat: Dyum w 06 Maj 2012, 21:11:12 ---Choć sam również nie odwiedziłem jeszcze Revar -

--- Koniec cytatu ---
//Wyręby leżą w Revar <facepalm>

Eric:
//A, bo to o hrabstwie mowa. Ale gafa.

Anv:
- Ekkerund? Chyba nie. Chętnie odwiedze kiedyś miasto z taką historią. Trzeba przyznać, że Valfden to bardzo barwna i perspektywiczna wyspa. Tu zawsze jest co robić, gdzie pojechać, co zobaczyć i z kim porozmawiać. Z demonem się zmagali powiadasz? A możesz mi przybliżyć tą historię? - zapytałem wyraźnie zaciekawiony. Czuły punkt. A raczej zainteresowania. Trzeba przyznać, że wszytsko co wiązało się jakkolwiek ze sfera magii bardziej duchowej, czy astralnej bardzo pociągało Fausta. Nie raz próbował w domowym zaciszu wezwać ducha, czy otworzyćsię na inne byty stralne. Nigdy jednak nie udało mu się dokonac czegokolwiek wartego uwagi. No może poza jednym drobnym wyjątkiem, ale mniejsza o to. Demony były kolejnym tematem nawiązującym do tego. Dlatego też wyraźnie zaciekawiły go słowa Diomedesa. Automatycznym ruchem dłoni sięgnąłem do sakiewki przy pasie i wyciągnąłem dwa listki mięty, jak zwykle, po cichu zerwane z gildijnego zielnika. Taki mój nałóg, lubiłem rzuć owe liście, co zapewniało swego rodzaju uczucie świeżości. Szczególnie dobrze komponowało się to z tak przyjemną pogodą. Oczywiście nigdy zbyt wiele.
- Chcesz? - zapytałem wskazując na liście mięty.

Eric:
- Pewnie - odpowiedział ochotnie i chwycił między palce jeden z liści leżących na dłoni Fausta.
- Widzę, żeś ciekawy mroków tego świata. Pewnie będziesz zazdrosny, kiedy się dowiesz, że dane mi było wizytować w kotle dusz - zarechotał. - Wtedy nie było mi tak do śmiechu, uwierz - dodał żartobliwie, kładąc listek na wargach i błyskawicznie chwytając go zębami. Zostawiał dziwny, kwaskowy posmak na języku.
- Cóż, niestety o tej sprawie zbyt wiele nie wiem. Byłem tam jedynie wtedy, gdy pierwszy raz ich odwiedziliśmy. Ekipa mająca ich wspomóc w walce z demonem wyruszyła dopiero potem, następnym razem i mnie w niej wówczas nie było. Aragorn mógłby ci tę sytuację lepiej przybliżyć - poradził towarzyszowi rozmowę ze swoim przełożonym, aktualnym dowódcą Szwadronu Zagłady.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej