- Czołem szczury lądowe - rzekł wykrzywiając usta w uśmiechu młody, bo przed czterdziestką pirat. Był ogolony na łyso i na głowie nosił małą chustkę zawiązaną z tyłu. Poza tym, nie licząc tatuaży w formie kotwic i szkieletów oraz kolczyków w uszach nie wyróżniał się niczym innym od reszty. Chwilę potem wstał i podszedł do was zostawiając grupkę piratów z tyłu
- Jestem Spike! Tutejszy kwatermistrz! W zasadzie, jak nie ma Francuza to ja zarządzam obozem. Przywiódł was... kto to teraz miał być... a! Kalis. Szelmie spodoaabło się siedzenie z dupkiem w karczmach i żłopanie piwa, a przecież za darmo go nie rozdają...! No cóż mam rzec, witamy... hmmm powiedziałbym na łajbie, ale jak sami widzicie statku nie ma. Wszak jest jeden roztrzaskany w cztery dupy, uwięził nas swołocz na tej przeklętej wyspie. Jest i drugi, nowiusieńki, do wodowania gotowy, ale Mgła wszędzie, czekać trzeba jeszcze trochę... A wy, to kto tam? Bo tylko ja mówię, a wy ani me, ani be.. Więc?