Długoucha musiała coś szybko wykombinować. Miała przewagę nad Severusem i piracikiem w dwóch aspektach - jej koń był mniej zmęczony, między innymi ze względu na jej wagę, no i była kobietą. To ogromne atuty. Spięła więc swojego wierzchowca i odbiła na wschód*. Jak najszybciej to możliwe, wyprzedziła mężczyzn. Sugerując się otoczeniem, wywnioskowała, że ich droga do obozu nie będzie już nazbyt pokręcona i są niedaleko swego celu. Ponownie odbiła w kierunku poprzedniej trasy. Ziemia wydawała się elfce aż nazbyt przydeptana, więc uznała, że bywa uczęszczana przez ludzi, chociaż oczywiście mogła się mylić. Na razie nie dostrzegła obcych końskich kopyt, czy czegokolwiek innego. Zsiadła ze swojego wierzchowca. Zwierzę zarżało dość głośno, a był to dla długouchej znak, że próbuje się porozumieć z jakimś innym koniem, którego wyczuł. Zatem Nessa uczyniła jedyną rzecz, jaka przyszła jej go głowy - usiadła na ziemi, potarła oczy, skrzywiła się bardzo i zaczęła trzymać za nogę w kostce, jednocześnie trzymając drugą ręką wodze swojego "wehikułu", by nie uciekł. Czas sprawdzić swoje aktorskie umiejętności, w oczekiwaniu na pirata i Severusa. Myślenie o smutnych rzeczach nie szło Nessie, ale w jej oczach pojawiły się łzy, chociaż było to spowodowane ugryzieniem się w dolną wargę, z której teraz powolutku spływała krew.
//*no powiedzmy. Nie kojarzę, by było mówione o kierunku jazdy.