- W prawo, samotna wieża i trakt - powtórzyła elfka, coby się później nie martwić. Uśmiechnęła się przyjaźnie do dziadunia, dygnęła i pożegnała. Severus nie zgłaszał z dziwnych przyczyn żadnych obiekcji, więc wyszli z jaskini i konno udali się we wskazanym kierunku. Oczywiście przed podróżą Nessa upewniła się, że nikt ich nie widzi, by później nie pytano, jak to możliwe, że kontuzjowana noga bez większego problemu odbiła się od ziemi. Później nie trzymała jej już w strzemionach, bo kto wie, czy Kalis nie wyskoczy zza rogu.
Wyjechali z obozu i skręcili w prawo.
Severus był dziwnie milczący, więc i Tinuviel nie chciała zaczynać rozmowy. Jeszcze zeszłaby na tematy, które nie powinny być odbierane przez nieodpowiednie uszy, a takowe mogły przecież znajdować się przy drodze.
Nessa widziała już samotną wieżę, jechali traktem, a teraz rozglądała się za piratami. Na razie nikogo nie dostrzegła, ale nie popędzała konia. Przecież była kontuzjowana.
//: Daj znać, jak opisałam za wiele, to się edytnie.