Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Nessa:
- Zasługi w Sabacie? - powtórzyła. Severus wyraźnie kręcił i coraz bardziej utwierdzał elfkę w przekonaniu, że lubi opowiadać bajki i tworzyć dookoła siebie tajemniczą otoczkę. Nessa spięła konia i przeszła do kłusu, by się choć trochę rozruszać. Nie oddalała się jednak od adepta i ten wciąż mógł ją słyszeć.
Po co mężczyzna tworzył te opowieści? Sądził, że zaimponuje nimi długouchej lub komukolwiek? To bez sensu. Ona lubiła go i bez tego. Zresztą jak większość nowo poznanych osób, bo zwyczajnie była miłą i dość naiwną dziewuszką. Lubiła też kolor zielony, przecier z jabłek i kąpiele w zimnej wodzie. O! Nie znosiła "strzelania palcami". Brr. Okropny dźwięk. Ale do rzeczy. Może Severus chciał się przypodobać. Nie wyjść na takiego żółtodzioba. Właśnie. Tinuviel wiedziała już, jaką obrać taktykę. Każdy mężczyzna ma słaby punkt - swoją dumę. - Powiadasz, że zdarzało ci się tam sprzątać w stajni? Bo nie wierzę, by przyjęli człowieka do czegoś innego. Tym bardziej, że nie masz wybitnych umiejętności. - Długoucha z trudem powstrzymała się od przeproszenia Snape za swoje słowa, które były dość niegrzeczne. Odwróciła się do niego tylko na moment, by nie dostrzegł jej skrzywionej miny. Nie chciała go obrazić. Chciała tylko poznać prawdę. Bo przecież: Nikt jej nie broni dążenia do poznania prawdy.
Dragosani:
Severus/Dragosani zaśmiał się. Rozbawiły go podejrzenia młodej elfki. Ale w sumie, w pewnym bardzo symbolicznym sensie miała rację. "Sprzątał nieczystości". Zabił największego zdrajcę w historii wampirzej rasy. Przestał się śmiać i zamyślił się nieco. Gierka z Nessa podobała mu się. Przez chwile jechał w ciszy, kombinując jaki skrawek informacji by teraz wystawić na spojrzenie zielonych oczu Tinuviel. Oraz jak go przedstawić.
- Można rzec, że "sprzątałem nieczystości". Tak jak obecnie, w Krukach - rzucił po chwili tonem dość ponurym. - Istotnie, moje umiejętności nie są obecnie rewelacyjne. Ale... ciało fizyczne jest tylko pojemnikiem, który w pewnych okolicznościach może być zmieniany - powiedział w końcu. Popędził nieco konia, aby wyrównać się z kobietą. Chociaż obserwowanie jej z tyłu nie było takie złe.
Nessa:
Nessa skrzywiła się i ściągnęła wodze. Koń stanął, a elfka odwróciła się w kierunku Severusa, który właśnie ją doganiał. Posłała mu dość gniewne jak na nią spojrzenie. Jednocześnie w miarę nieprzyjazne co troskliwe, jakby te dwie cechy nie wykluczały swojej obecności.
- Zaczynasz mówić o bardzo nieciekawych i niedobrych rzeczach. Z nich nie wolno sobie żartować, więc lepiej wykreśl je z mrocznej i tajemniczej historyjki, którą snujesz - ucięła temat u ponownie pogoniła konia.
Dragosani:
- Sądzę, że gdybym żartował sobie z "takich" tematów, nie pasowałbym do Kruków - odparł ponuro Severus. Miał na myśli profesjonalizm i pewien szacunek dla śmierci, który powinien cechować każdego członka Krwawych Kruków. I nie tylko nich. Każdą osobę, która ma kontakt ze śmiercią. - ÂŚwiat nie jest ładny i dobry... - dodał nieco ciszej. Temat był zakończony, chwilowo. Elfka widocznie nie lubiła spraw związanych z mrocznymi sztukami. Jednak musiała dostrzec fakt, iż opowieść Ravnbloda czasowo nieco nie zgadza się z jego młodym wiekiem. Jak młody musiałby być, gdy nawiązywał znajomość z Gunsesem, królem i resztą. Nowe życie, w nowym ciele dość dobrze wyjaśniało te niezgodności. Chwile milczeli, Severus zaś, chcąc nieco złagodzić atmosferę, szukał tematu do rozmowy.
- Od jak dawna jesteś w Krukach? - zadał w końcu dość standardowe pytanie.
Nessa:
Tinuviel skończyła temat, który popsuł jej odrobinę humor. Ale mniej od wizyty w dworze Cadacusa. Nie chciała teraz łączyć sobie wypowiedzi adepta w całość, bo podejrzewała, że miałaby z tym problem. Kilka rzeczy się wykluczało, a kilka wydawało się ewidentnie wyssanych z palca. A każda z osobna intrygowała.
- Trochę ponad dwa lata, ale mogę powiedzieć, że już czuję się tam dobrze i bezpiecznie, choć zabijanie to nie do końca moja bajka - odparła dość obojętnie. Przyczyną tego tonu był nastrój Nessy. Chwilę wcześniej była zagniewana, ale nie chciała odpowiadać ostro, a na przyjazną odpowiedź jeszcze nie było jej stać. Jednak już po chwili popatrzyła na Severusa łagodnie:
- A ty czemu wybrałeś akurat tę organizację? Twierdzisz, że masz tu wielu starych znajomych, a niestety żaden do nas nie należy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej