Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
- Nie dożyłbym dnia dzisiejszego, gdybym nie potrafił być "delikatny", jak to określiłeś - odpowiedział Drago. Jego słowa trochę mijały się z prawdą. W końcu istotnie nie dożył dnia dzisiejszego. Co z tego, że został wskrzeszony. Ale cóż, tysiące lat życia jednak robią swoje. Wziął od Gunsesa runy i przypiął je do pasa. Zasłonił kubrakiem. Słysząc słowa elfki spojrzał na nią dość ponurym wzrokiem. Do czego go tutaj zmuszają... Straszne.
- Ja także nie mam pytań. Subtelne wypytanie karczemnych gości nie powinno być trudne - stwierdził. - To jak, panno Nesso, ruszamy? - spytał elfki.
Nessa:
- Oczywiście. Konie powinny być już gotowe - oświadczyła długoucha i skinęła głową Cadacusowi wciąż się uśmiechając. - Nie będziemy dłużej przeszkadzać. Do zobaczenia, hrabio.
Po czym opuścili teren festynu, udali się do miejskiej stajni, skąd zabrali wcześniej przygotowane konie. Nessa przez cały ten czas milczała i dopiero po opuszczeniu miasta zabrała głos, bo dłużej by nie wytrzymała:
- Skąd znasz język wampirów, Severusie? - zapytała z ciekawością wpatrując się w towarzysza. Przy okazji chciała sprawdzić, czy nie pomyliła się przypisując ten dialekt Nieśmiertelnym.
Dragosani:
Drago po drodze zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby wrócić portalem do Kruczego Gniazda i stamtąd dopiero pojechać końmi należącymi do Kruków. Byłoby bliżej, z tego co się orientował. Ale cóż, elfka pewnie dłużej chciała pocieszyć się lasem w podróży, czy coś. Albo chciała byś dłużej z Severusem tylko we dwoje, aby go ogłuszyć, wyciąć wątrobę i porzucić w krzakach. Wyjechali z miasta nie rozmawiając. W końcu jednak Tiniviel przerwała ciszę, która wcale nie była niezręczna. Zadała pytanie. Dragosani zamierzał odpowiedzieć. Wymijająco, ale zawsze. Wzruszył ramionami, jak gdyby nigdy nic.
- Nauczyłem się jakiś czas tamu - stwierdził tonem rozmowy o pogodzie.
Nessa:
//: Mój błąd, ale bez zmian. Lejemy wodę.
Tinuviel jednak miała swój cel w rozpoczynaniu podróży ze stoicy. ÂŁadny trakt to kusząca rzecz, a takowy z Efehidonu wiódł praktycznie prosto do ich celu. Gdyby startowali ze swojej siedziby, to zdecydowanie skróciliby sobie drogę, ale możliwe, że kosztem bezpieczeństwa i wygody. A cwałowanie na ubitej drodze jest niezmiernie przyjemne, więc po wypytaniu Severusa, długoucha niewątpliwie do tego przystąpi.
- Nie pytam kiedy, a skąd. Kto cię go nauczył? W jakim celu? Jak to możliwe, że dostąpiłeś takowego...zaszczytu? - Tak, Nessa zdecydowanie lubiła zadawać wiele pytań, gdy jakaś kwestia mocno ją dręczyła.
Dragosani:
Istny górski potok pytań z kształtnych ust elfki był do przewidzenia. Czy przeszkadzało to Dragowi? Niezbyt. Przecież nie zamierzał odpowiadać na te pytania. Nie jasno i dosłownie. Jeśli elfka domyśli się co i jak, to tylko będzie dobrze świadczyło o jej zdolności dedukcji. A takie gierki słowne były czysta przyjemnością dla byłego wampira.
- Stare dzieje... - odparł krótko, lecz uznał, iż ta odpowiedź jest zbyt wymijająca. - Kiedyś miałem niemałe zasługi w Sabacie - "sprecyzował". Nie było to kłamstwo. Była to najszczersza prawda. Tyle, że był to jej bardzo mały fragment. Niech Nessa je zbiera i układa, a pozna całość.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej