Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
- Doładuję przed zawodami - odpowiedział spokojnie Severus. - Nie sądzę, aby działało to tak długo. A ten łyk czy dwa chyba tam jeszcze będą. - Poklepał pasek, gdzie przymocowana była buteleczka z miksturą. Wstał i otrzepał spodnie z piasku. - To jak, wyspałaś się, czy denerwował cie szum morza? - Powstrzymał się przed wtrąceniem kilku złośliwych słów o elfach, lesie i braku tam szumu fal.
Nessa:
Długoucha uśmiechnęła się przez zaciśnięte wargi, licząc, że adept nie pozna się, iż trafił w sedno. Zmusiła się jednak do beztroskiej odpowiedzi:
- W miarę, chociaż luksusów nie było. Standoff mówił ci coś, kiedy chce rozpocząć te zawody? Wiemy sporo, więc chciałabym się stąd szybko zwinąć, jeśli mam być szczera. - Z obserwacji Nessy wynikało, że nikt ich nie powinien usłyszeć, ale mimo to przyciszyła głos, gdy mówiła o opuszczeniu obozu,
Dragosani:
- Mówił coś o wieczorze - odparł Severus na pytanie elfki. Rozejrzał się po plaży. Słońce wychylało się już nad horyzont, co dawało całkiem ciekawy efekt, biorąc pod uwagę obecność oceanu jak i odległą mgłę nad jego wodami, która mimo odległości zabarwiała lekko światło wschodzącego słońca. Nad głowami szpiegowskiej pary szybowały mewy, szukając ryb, które mogłyby pożreć. - Trzeba więc będzie zaczekać. Może postaramy się wyrobić opinię w obozie, aby Francuz pogadał z nami? Taka rozmowa może być pożyteczna... - zaproponował.
Nessa:
Długoucha wywróciła oczami zrezygnowana. Chciała jak najszybciej opuścić obóz, ale jak się okazało, pozostało im jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
- Nie wystarczy załatwić karawanę? - zapytała retorycznie z nutką nadziei w głosie. Im dłużej przebywali z piratami, tym bardziej byli narażeni na zdemaskowanie. Szczególnie elfka, która ni w ząb nie przypominała wilka morskiego lub bandytki, a widok, który zapewne zauroczyłby Severusa, ją przyprawiał o dreszcze. Pomijając już aspekt wielkiego akwenu, kolebiących się okrętów, to w karczmach Nessa nasłuchała się o Mgle już wiele. - Mimo wszystko do wieczora mamy sporo czasu, więc prowadź. Ja muszę się obudzić, by być choć trochę rozmowna - wzruszyła ramionami i wbrew swoim słowom ruszyła w kierunku skupisk piratów.
Dragosani:
- No nie wiem, teoretycznie jeszcze jej nie załatwiliśmy - odparł Severus. - W sumie może to wystarczy. Przejdźmy się po obozie, może ktoś zagada - ,zaproponował, po czym ruszył w stronę obozu. Lub raczej chciał ruszyć, lecz się zatrzymał. - Zaspana jeszcze jesteś? - zapytał, uśmiechając się paskudnie. - Znam sposób na szybka pobudkę... - dodał i położył dłoń na ramieniu elfki, po czym delikatnie i żartobliwie popchnął ją w stronę szumiącego morza. Zapewne zimnego. Ach, to poczucie humory sprzed tysięcy lat!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej