Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
//Sory wielkie. Ostatnio działałem na domowym wifi, ale zmiany pieter, ściany nośne i działowe zacnie wygłuszają sygnał. Dorwałem się dzisiaj do kabla dsl i teraz już będzie szło szybko.
- Urk-Arg - rzekł Standoff w odpowiedzi na pytanie Oczka i zaraz potem słysząc propozycję Severusa rozdziawił gębę, a potem się zaśmiał - Hahahaha... No co też Ty...? My tu nie mamy kasy hahaha... wszystko bierzemy z magazynu albo od Ultara, albo ze złodziejki. ÂŁupy zawsze idą do kapitana, nie mamy kasy, bo i po co nam ona tutaj! A w takie interesy nie wchodzę, bo znając moje szczęście przegram hehehe.... Jutro wieczorem zrobimy zawody. Dzisiaj jest już za późno.
//Nessa
- Throm - Ka, Elfie! - rzekł, a może zeryczał zielonoskóry.
Nessa:
Nessa rozejrzała się, upewniając, czy ork mówi do niej. Spostrzegawczy skurczybyk. Szpiczaste uszy miała częściowo zasłonięte przez włosy, a i jasno już nie było. Jeszcze przyspieszając usłyszała, że Standoff chce przełożyć pojedynek na następny dzień i tutaj pojawiał się problem, gdyż elfka już podeszła do Urk-Arga. Mistrzem konwersacji to ona nigdy nie była. Poza tym nie lubiła, jak ktoś na nią ryczał. Zazwyczaj już wtedy przebierała nogami w odwrotnym kierunku.
- Witaj. Jestem Celia Vifon. Jesteś nietypowym widokiem jak na obóz orków - rozpoczęła rozmowę czymś oczywistym i nie nazbyt miłym, by nie wyszło, że się podlizuje, ale też niczym nieuprzejmym, by Zielony nie roztrzaskał jej głowy.
Gunses:
- Na obóz ORKĂW? - odrzekł rykliwie zielonoskóry - Elfie, jesteśmy w obozie PIRATĂW, piłeś coś Elfie? Znaczy... Pił..aś? Tak? Aś? Elfie, jestem Urk-Arg! Syn Szamana Urk-Erga.
Nessa:
//: Chwilę wcześniej Drago mi to wytknął, a na telefonie nie chciało mi się logować ;[
Tinuviel miała trudności z przystosowaniem się do tonu i artykułowania wypowiedzi orka. Mówił głośno i patrząc z perspektywy strachliwej dziewuszki nieprzyjaźnie, choć Nessa miała świadomość, że Urk-Arg już tak ma.
Chciała przeciągnąć rozmowę do czasu aż podejdzie do niej Severus. O ile miał w ogóle taki zamiar i nie umiera ze śmiechu teraz gdzieś w kącie, widząc dialog dziewczyny z orkiem.
- Się machnęłam - uderzyła się lekko dłonią w czoło, by zielony nie uznał jej za nazbyt delikatną. Podobni synowi szamana Urk-Erga chyba nie lubią subtelności. Jednak co prawda, to prawda. Długoucha przejęzyczyła się. W końcu stała przed ogromnym zielonoskórym i prze jej głowę przewijały się tylko myśli związane z orkami, ich wybuchowością i czy gustują w elfim mięsie. - Ale racja! Słabe głowy mamy - zaśmiała się głośno i bardzo nienaturalnie, ale wyczuć to mogła tylko osoba, która znała Nessę Tinuviel. Długoucha postanowiła przekuć swój błąd na rozmowę o jutrzejszym pojedynku. - Nie to co wy, prawda? Ponoć tutaj są zawody w piciu, ale udziału nie biorę, Jedno piwo to za dużo.
Gunses:
- Dla nas i dziesięć piwa to nic. U nas Elfie mocne głowy. Nie mierzyć się z nami morrom pokroju Standoff. A.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej