Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Dragosani:
- Nic takiego mu nie zrobiliśmy - zapewnił Severus, wtrącając się przed odpowiedź dziewczęcia. - Jedynie jego piwo stało się wymagające nieco mocniejszej głowy. Miejmy nadzieję, że to wystarczy. - Wyszczerzył się niecnie, jakoby podstępny spiskowiec, co właśnie wyjawił swój diaboliczny plan i zamierza zacząć się śmiać jak psychopata na tle błyskawic. - I co więcej, ja także mam go położyć - dodał. - Horacy się uparł, że z karawaną nie pójdzie, póki nie pokażę swojej siły... cóż, da radę zrobić. Ale mam przez to prośbę. Gdy już ork będzie podpity, dałoby rade abym przejął jedną... hmm.. rundę? Nie wiem jak te zawody dokładnie wyglądają, a chyba siłowanie się z pijanym do nieprzytomności orkiem nie byłoby uczciwym pojedynkiem, czy nie? - zapytał retorycznie.
Gunses:
- Da radę się zrobić... ale jeśli ktoś wyzwie na jedna rundę mnie. Wtedy możemy na jedna rundę przerwać. Tak, żebyś Ty mógł zmierzyć się z Orkiem, a ja z kimś innym. Chociaż nie położysz go, chuchro z Ciebie... Może Panienka by mnie wyzwała? Obiecuję, że się podłożę!
Nessa:
Po propozycji pirata Nessa zaczęła zerkać to na niego, na swoją rękę. Jako łuczniczka była do niej dość przywiązana. Teoretycznie posiadała jako taką siłę. W końcu bez niej nie naciągnęłaby cięciwy i nie utrzymała łuku w napięciu zbyt długo. Ale na rękę siłowała się może raptem raz. Dla zabawy. Skończyło się to sromotną klęską, jednak elfka uśmiechnęła się lekko.
- Czemu nie? - zapytała niezgodnie z tym, co podpowiadał jej zdrowy rozsądek i resztki dumy, które straci po dwóch lub trzech sekundach. - Ale bez podkładania! W końcu to ma być wieczór porażek orka. Właśnie! Jak on się nazywa? - Nessa jednak wolała się upewnić, czy buteleczki nie były przypadkiem oznaczone literkami przypadkowo. Teraz jeszcze mogliby to odkręcić i długoucha mogłaby podawać mężczyznom trunki. Strzeżonego... i tak dalej.
Dragosani:
Dragosani Severusem zwany obecnie, miał wyczulony pewien zmysł, poprzez lata doświadczeń, jak i obecna pracę. Owym zmysłem była zdolność, do wyczuwania zarobku. I teraz właśnie w umyśle kruczego adepta alarm nią wywołany aż huczał. Severus zwęszył zarobek. Dość hazardowy, ale co tam. Wyszczerzył się do Standoffa.
- A chcesz się założyć? - zapytał pirata. - Ja twierdzę, że go pokonam, ty, że nie. No i chuchro ze mnie. Będziesz miał łatwy zarobek. Powiedźmy... zakład o sto grzywien. Co ty na to? - zaproponował. Nie skomentował propozycji Standoffa, aby wyzwała go elfka. Chociaż wyglądałoby to zapewne całkiem... ciekawie. Zerknął tylko na dziewczynę.
Nessa:
- Se... Cortez! - zganiła adepta elfka. Nie podobała jej się wizja takiego zakładu. Pirat wątpił w siłę Kruka, a nie w jego przebiegłość i nie domyślał się podstępu. A co jeśli nie doceni sprytu Severusa, gdy ten wygra z orkiem? Byłoby mało przyjemnie.
Nessa szybkim krokiem ruszyła w kierunku orka, a gdy już dotarła na miejsce, słowem się nie odezwała. W końcu to pirat powinien zabrać głos.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej