Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (68/85) > >>

Dragosani:
- O, wróciłaś - stwierdził spostrzegawczy Ravnblod. Kiwnął głową do odchodzących piratów, na znak, że zaraz do nich dołączą. - I co, jak było? - zapytał, a w jego głosie udawane zatroskanie walczyło z nutką rozbawienia. Wyszczerzył się i wstał. Spojrzał na grzebiącego w piasku orka. Grzebiącego w piasku! Zupełnie jakby nieśmiały był, czy coś w tym rodzaju! Dragosani wstał i niby "ot tak" podszedł do kamiennych skrzyń,aby im się przyjrzeć. - Wyciągnęłaś coś z tego zadurzonego głupca? - zapytał wprost, cichym głosem, dość jasno wyrażając zdanie o piracie.

Nessa:
- Spadaj - warknęła gniewnie elfka i nie odpowiedziała na pytanie Severusa. Nie podobały jej się pytania adepta, a raczej ich forma, chociaż była ona pewna dla tak usposobionego mężczyzny. Sama ich treść była oczywista i Nessa powinna odpowiedzieć, ale była na to aż nazbyt roztrzęsiona, czego nie chciała pokazać, więc zastąpiła to uczucie złością. Krukowi później wyjawi prawdę, jak ją już sobie poukłada w główce. Poza tym nie podobało jej się, jak Snape nazwał pirata. Piter w końcu był dla długouchej miły, serdeczny i szczery. Nie był zadurzony ani głupi. Natomiast Tinuviel za każdym razem, gdy przypominała sobie jego twarz, to była trupio blada przez pętlę, która oplatała jego szyję. Oj, wysoką cenę zapłacą za nadzieję wypłynięcia.
- Dolewamy? - zapytała już spokojniej, zerkając na orka. Wiedziała, co Severus sobie o niej pomyśli. Uzna ją za jakąś kochliwą dziewuchę albo za nazbyt delikatną. Możliwym jest, że osądzi ją jako dość wyrachowaną, jeśli za powód jej złego nastroju weźmie, że Nessa nie zdobyła żadnych informacji. Błędnie rzecz jasna, choć długoucha podzieli się nimi z adeptem później. Byle byle za późno.

Dragosani:
Kochany Severus zaśmiał się pod nosem, gdy usłyszał nieco gburowatą odpowiedź elfki. Czyżby dziewczę polubiło romantycznego pirata? Szczerze to kruczy adept wątpił w to. Do elfki bardziej pasowałoby przerażenie związane ze spacerem w towarzystwie wilka morskiego, niż zadurzenie się w nim. Ale kto ją tam wie! Severus przyjrzał się skrzyniom, chcąc wybadać, czy maja jakieś zamki, czy da się je ot tak otworzyć, ile mogą ważyć. Oraz szukając jakiejkolwiek wskazówki, która mogłaby podpowiedzieć, którą skrzynie wziąłby ork. Chociażby wielkiej tabliczki z napisem "Nie rósz, to moie!", co dość jasno wskazałoby na orka właśnie. - Dolewamy, dolewamy... - odpowiedział elfce. - Weź obserwuj tego orka. Jakby gapił się, albo podchodził, to udawaj, że mnie nie ostrzegasz - poprosił uprzejmie i wracając do oględzin, wydobył butelkę z miksturą potęgującą moc trunku. 

Gunses:
Skrzynie nie mają zamków. Wieka opuszczone są po prostu na zawartość skrzyń. Wykonane są z kamienia. Wszystkie trzy są bez oznaczeń, jedyną drogą przekonania się o zawartości jest otworzenie ich.

Dragosani:
Severus, nie czekając i nie mając wyjścia zabrał się za otwieranie skrzyń. Najpierw rozejrzał się, czy aby nikt nie podgląda cóż to "nowy" wyprawia z "nową" pod palmowym daszkiem, po czym podniósł wieko pierwszej skrzyni, stojącej z lewej strony.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej