Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (67/85) > >>

Gunses:
- Alchemik to bardzo niebezpieczny człowiek. I bardzo wpływowy. Kiedyśmy tu trafili, naszemu szefowi, Gregowi było dość ciężko się z nim skumać. Wiadomo, pirat i bandyta mają inne światopoglądy - rzekł i uśmiechnął się - Alchemik Constantino, bo takie ma imię, to szef wszystkich bandytów na wyspie.

Dragosani:
- Poczekam, martwię się, że Pilter zjadł naszą elfkę - zażartował. - Albo, że ona zjadła jego, kto ja tam wie - dodał ze wstrętnym uśmieszkiem. Jako, że chciał zaczekać, nie wstawał. Odejście piratów stwarzało idealną sytuację. Należało więc ją jak najlepiej wykorzystać. Severus obrzucił spojrzeniem schowek pod daszkiem. Skrzsynie były zapewne tymi, o których mówił Standoff. - A co do pomocy... Słyszałem, że organizujecie tutaj pewne zawody w piciu piwa naprzemiennym z siłowaniem się na rękę. Na czym to właściwie polega? - zapytał.

Gunses:
- Są do rodzaje. Albo zwykłe siłowanie się na ręce. Albo siłowanie połączone z piciem. Po każdym kuflu kolejny pojedynek. Wygrywa ten, kto zwyciężył w ostatnim pojedynku zanim przeciwnik odpadnie. Jeśli położysz kogoś a odpadniesz w piciu, wygrywa przeciwnik...

Nessa:
Długoucha skinęła głową, dając piratowi do zrozumienia, że przyjęła wieść, kim jest Alchemik. Nie pokazała jednak, że bardzo jej się ona nie spodobała. Uśmiechnęła się lekko:
- Wracajmy do nich. Po takiej rozmowie przydadzą nam się beztroskie pogawędki z innymi. - Jak powiedziała, tak zrobiła. Ruszyła w kierunku innych piratów, ale nie wyprzedzała Pitera. Nie chciała wyjść na niegrzeczną i niewdzięczną. Z rozmowy Severusa z innymi usłyszała jedynie charakterystyczne słowa: piciem, kuflu i piciu. Jednak nie wyglądało na to, by Kruk doprawił już trunek orka. Szkoda.

Gunses:
- Pewnie chcesz iść do swojego przyjaciela - odgadnął Piter - No to do zobaczenia - rzekł i uśmiechnął się do niej ładnie. Chciał ją uścisnąć albo pocałować w policzek. Ale nie zrobił tego. Takie rzeczy w stosunku do dziewczyn które spotykano w pirackich obozów mogły skończyć się kosą w brzuch. Piter odszedł do ogniska zabierając ze sobą Rufusa i Joe'a. Zostaliście sami. Pod wiatą nie ma nikogo, wszyscy siedzą przy ogniskach kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów od was. Ogniska były jak plaża długa. W pobliżu został tylko Ork. Kilkanaście metrów od was, siedział na ściętej palmie. I dłubał palcem w piachu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej