Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (62/85) > >>

Dragosani:
Severus usiadł na podsuniętym krześle i wziął kielich z winem. Zdziwiło go to nieco. Wśród piratów spodziewał się grogu, albo piwa. Ale cóż, człowiek uczy się przez całe życie. A Severus był akurat całkiem młody. Jako człowiek. Bez słowa upił łyk trunku. Przez myśl przemknęło mu, że może być zatruty, ale szczerze w to wątpił. Bo i po co mieliby truć własne trunki?
- Ach, dzięki, w gardle mi zaschło po całym dniu - powiedział i odstawił kielich. Spojrzał najpierw na Rufusa, później zaś na starego Joe. - Miło poznać. Jak wspominała elfka, ja jestem Cortez. Ramuel Cortez. Nowy w kompani, co chyba widać. - Przyjrzał się uważnie piratom. Wziął podany od Rufusa kawałek mięsa i zjadł go. Głodny był. - Długo już jesteście w załodze? - zapytał. 

Nessa:
Nessa jedynie zachowywała pogodny wyraz twarzy, jakby rozmowa i sytuacja nie były dla niej nieprzyjemne. W końcu nie chciała urazić pirata, ale klimat, jaki panował w obozie, jej zupełnie nie odpowiadał. Tinuviel nie lubiła statków, mew, grogu i morskiej wody, co nawet ślepiec by zauważył. Jednak tutaj nie było Tinuviel, a Oczko miała za zadanie dać poznać się z jak najlepszej strony, o którą trudno, gdy jest się niepewną siebie, choć podirytowaną istotą.
Niejaki Dalza zaskoczył jednak długouchą. I to pozytywnie. No ale niech się cieszy, że trzyma łapy z dala od tropicielki, bo wbrew pozorom potrafi ona nie tylko szybko biegać.
- Rzeczywiście musi ci on ciążyć - przyznała i starała się brzmieć jak najbardziej naturalnie. - Przez nią musicie parać się karawanami i dłubaniem w piasku - dodała, licząc, że Piter poruszy może kwestię zadanai Kruków, po czym dodała dość smutno, choć jak najbardziej wymuszenie i nieszczerze:
- Ech, czy ta przeklęta Mgła kiedykolwiek zniknie? Też bym sobie popływała, choć żółtodziób jestem.

Gunses:
//Dragosani
- Ja od ponad ćwierć wieku - rzekł Joe - Dokładnie to będzie jakieś trzydzieści cztery, może pięć lat... Wiele się widziało, ale wciąż mam niedosyt!
- A ja od szesnastu lat tu siedzę. Od majtka. Francuz wyłowił mnie z wody, kiedy miałem lat jedenaście. Od tamtej pory nie ruszam się od niego na krok. Wychował jak ojciec, uratował życie, to odwdzięczam się jak mogę.

//Nessa
- Ba! Zniknie i to niebawem. Nie smutaj się, Oczko! Zobaczysz, daj jeszcze Wierszoklecie i Plastusiowi kilka tygodni może miesięcy. A zobaczysz, Mgła zniknie jak sen jakiś złoty! A nie bój się, potem ja Ci pokażę co i jak na łajbie. A jak który z chłopaków oczy pokosi na Ciebie albo rękę wyciągnie, to maczetą w oczy zaświecę hahahaha!

Dragosani:
Nowy nabytek pirackiej braci zerknął na Rufusa, w pewnym sensie przybranego syna Francuza.
- Wychodzi na to, że ów Francuz jest porządnym człowiekiem. Ilu można spotkać takich szlachetków chędożonych, co własnemu bratu odmówią pomocy, a tutaj proszę... pirat ratujący dzieciaka i wychowujący go. Więcej takich ludzi by się przydało... - zakończył nieco sentencjonalnie. - No ale teraz chyba niewiele jest okazji, abyś mógł się mu jakoś skutecznie odwdzięczyć... ta cała Mgła zapewne utrudnia prace załodze. Wręcz uniemożliwia wykonywanie podstawowych obowiązków pirackich... słyszałem, że ktoś ma ją niedługo usunąć. To prawda? - zapytał. Rzeczywiście był tego ciekaw. Kto mógłby być na tyle potężny, aby złamać tak silny efekt zaklęcia? Bo Severus wątpił, aby król coś takiego planował i współpracował w tym celu z piratami. 

Gunses:
//Severus
- A tak jest. Prawdę słyszałeś. Może za kilka tygodni Mgła przestanie istnieć. Taką obietnicę dał nam Pisarz, o ile się do niego przyłączymy. Na co mieliśmy czekać? Aż nas tu kraby oszczypią? Zgodziliśmy się, bo i warto było. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej