Tereny Valfden > Dział Wypraw
Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr
Gunses:
Elfka pewnie myślała że to się uda, jednak
- Ha! Mamy piękną plażę! Wieczory są tu prześliczne dla wrażliwego oczka. Przejdźmy się, pokażę Ci plażę, pani Vifon! Chodźmy teraz, zanim zaczniemy cowieczorne siedzenie przy ogniskach.
Dragosani:
Severus, no cóż, rozbawiony był tym, jak elfka świetnie zagrała swoją rolę. Zapewne nawet sama się po sobie tego nie spodziewała. I może to dlatego wydawała się tak naturalna? A może ona zawsze udawała, a tak naprawdę była taka jak teraz? Ukryta osobowość. Ciekawe. W sumie ta elfka zdaje się być nieco lepsza od tej elfki, którą pokazuje Ness na co dzień. Trzeba jej będzie o tym wspomnieć. Rozmyślania nad tym przerwał kuksaniec wymierzony przez elfia pannę. Ona coś lubiła bić Draga. Oburzające. Słysząc wymianę zdań z piratem, Drago uśmiechnął się krzywo.
- Trafiłeś - wtrącił. - Ta oto elfka bowiem, nosi pseudonim "Oczko" właśnie. Z tym, że nie wiem, czy jest wrażliwa - wyjaśnił żartobliwym tonem. Zerknął na wspomniane Oczko.
Nessa:
Elfka zamarła na słowa pirata z głupim uśmiechem, który zdecydowanie zostałby źle odebrany. Ktoś jeszcze mógłby pomyśleć, że cała sytuacja jej pasuje. Oj, wizja spaceru po plaży z kimś nieznajomym i nieładnie pachnącym zdecydowanie jej nie odpowiadała. I jeszcze ten przeklęty Kruczek, Severus jego mać. Liczyła, że w jakiś sposób wybrnie z sytuacji i zatrzyma ją na miejscu, chwyci za rękaw czy coś, ale nie! Przeklęta i złośliwa istota. Powinien zrobić cokolwiek. Phi, Nessa to sobie zapamięta. Bo przecież na pewno nie zrobił tego z grzeczności lub by odciągnąć piratów od skrzyń. Jeden wilk morski zabierze ją na plaże, ale co z resztą? Sprawa nie wyglądała dobrze.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, by zatuszować swoje zdenerwowanie pomieszane z lekkim przerażeniem. Przypomniała sobie umiejscowienie sztyletu i różdżki w razie czego i skinęła delikatnie
- Lepiej byś nie poznał się na mojej wrażliwości - zwróciła się do Severusa, a gdyby jej spojrzenie mogło zabijać, to adept leżałby jak długi. - Z miłą chęcią - odparła piratowi. W głowie układając setki scenariuszy i dziwnym trafem zawsze miała w nich sztylet - czasami jedynie w dłoni, czasami przy szyi nieznajomego, a czasami wbity w bardzo istotne dla mężczyzny miejsce. Zatem lepiej by piracik nic nie kombinował, a może i ona coś się od niego dowie. W każdym razie Nessa tak naprawdę zgodziła się na spacer, bo nie wiedziała jak odmówić.
Dragosani:
Oczywiście Severus miał na myśli właśnie potencjalne zdobycie informacji przez elfkę. "Kruczek" wiedział, że mężczyźni pokroju pirata mogą być dość... gadatliwi przy kobietach. Lecz wymagało to też pewnego zaangażowania kobiet właśnie, a Sev wątpił, czy elfka owo zaangażowanie wykaże. No ale cóż... może dopisze jej szczęście? Na zabójcze spojrzenie dziewczęcia, odpowiedział jej spojrzeniem wyrażającym zaufanie i słowa "Poradzisz sobie. Tak dla dodania jej otuchy. Zaraz po tym uśmiechnął się. - Jeżeli poczujesz nagłą chęć, ujrzenia mnie, krzyknij. Przybędę - powiedział do niej półgłosem. A co, trzeba chociaż udawać "rycerza na białym koniu". Chociaż, biorąc pod uwagę przeszłość Draga jak i jego powierzchowność, bardziej by pasowało określenie "księcia ciemności". Spojrzał na pozostałych piratów.
- To jak tam, panowie? - zaczął. - Wyjawicie swoje imiona? Ciężko bęzie ingerować się, zwracając się do was na per "ty w opasce". - Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Gunses:
I tak was rozdzielono.
//Nessa
- Nazywam się Piter Dalza, jestem w tej kompanii od dobrych czternastu lat, czyli... od moich dwudziestych urodzin - przedstawił się podając imię i wiek, poprowadził wzdłuż linii brzegu. Oddaliliście się od obozu, jednakże i tutaj były rzeczy piratów. Skrzynie, liny, wiosła, szalupy, sieci... Piaszczysty brzeg morza był odcięty od lądu uskokiem skalnym, wysokim na kilka metrów. Szerokość plaży obliczyłaś na długość sześciu wozów konnych. Rachowałaś tak na wszelki wypadek. Co jakiś czas zauważałaś muszelki, albo wyrzucone przez wodę kłody drewna.
- Eh Mgła - rzekł żaląc się Piter. Słońce zachodziło, byliście jednak od wschodu, więc nie mogliście podziwiać w całej okazałości rozświetlonego promieniami słońca magicznego oparu
- Już nie mogę doczekać się, aż ta Mgła zniknie. Znowu poczuć wiatr we włosach i wodę na twarzy. Znowu mocować się z falami i żywiołem. Stały ląd jest dobry, ale na dłuższą metę staje się nudny...
//Severus
Piraci popatrzyli po sobie, usiedli przy stole podając Ci krzesło i podsuwając kielich z winem
- Ja jestem Rufus, a to Joe najstarszy pirat wśród tej kompanii, a ten co sobie poszedł to Piter - rzekł i wziął na wykonany z czystego srebra widelec, zapewne piracki łup, kawałek pieczonego (już zimnego) mięsa i wsadził sobie do gęby przeżuwając. Podał i Tobie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej