Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (63/85) > >>

Dragosani:
Alchemik, a teraz Pisarz? pomyślał Severus. Oba pseudonimy były w zbyt podobnym stylu, aby to był przypadek. Nie dał jednak po sobie poznać podejrzeń.
- Pisarz? To jakiś czarodziej? - zapytał zaciekawiony. - Bo raczej wątpię, aby ktoś inny mógł usunąć Mgłę. I pewnie nie jest też to jakiś tam podrzędny kuglarz, mam rację? - dopytał się, opierając łokcie na stole i splatając palce. Miał nadzieję, ze nie jest zbyt natrętny. Ale cóż, jako nowy w załodze chyba miał prawo wiedzieć co się dzieje, kto jest wspólnikiem, a kto nie.

Gunses:
- Z nim rozmawiał tylko Greg, nasz szef. U nas w obozie był za to Malarz. Ale Greg potem jak był u nas, to powiedział, że Pisarz ma możliwości. I ma argumenty. Powiedział, że wybrał mniejsze zło. Stąd śmiem myśleć, że powiązania z Pisarzem wyjdą nam lepiej, niż odmówienie mu pomocy. Ale to wciąż mniejsze zło...

Dragosani:
- To musi być mag - stwierdził Severus. - Jakoś nie widzę innej możliwości. Albo ma magów na usługach. Skrzywił się lekko. - No cóż, interesy z magami raczej rzadko są bezpieczne, tak przynajmniej słyszałem. Ale co tam, nie mnie o tym decydować. - Wzruszył ramionami i znów napił się wina z kielicha. Nie mógł wszak go nie pić, bo wyglądałoby to naturalnie. Podobnie jak poproszenie o wodę. Oj, zdrowotne nawyki Ravnbloda nie były zapewne korzystne dla tego typu zadań. Ale cóż, mówi się trudno. - A ten Malarz, to kto? Jakiś znajomek Pisarza? - zadał kolejne pytanie. Chciał zdobyć jak najwięcej informacji, lub chociaż ich strzępów, aby potem je poskładać. W sumie prócz tego, zaplanował jeszcze tylko jedno pytanie związane ze sprawą. Czas pokaże, czego się dowie. Czas i bogowie.   

Gunses:
- Tak mi się zdaje. To jest, na pewno są razem. Pisarz, Malarz i Rzeźbiarz. Chociaż tamtego ostatniego jak na razie nikt nie widział. Pisarz to ważniejsza persona. Rozmawia tylko z Gregiem czy Alchemikiem. Za to Malarz prowadzi rozmowy z nami, czy szefami innych obozów. Rzeźbiarz o ile w ogóle istnieje, siedzi gdzieś i nie pokazuje się.

Nessa:
- Wierszokleta i Plastuś? - zapytała elfka i zaśmiała się perliście, by ukryć swoje zainteresowanie. Jak ktoś o takich pseudonimach mógł zrobić cokolwiek? Już jej "Nuda" brzmiało lepiej. Pewnie to jacyś szarlatani, którzy zwodzili piratów mających nadzieję na powrót na pokład. - A ci artyści to kto? Pięknymi wierszami czy figurkami Mgły nie przepędzą - skomentowała, nadal się uśmiechając i coraz mniej szczerze. Przykro było jej okłamywać Pitera, który zdawał się być całkiem miły. Poza tym temat podróży morskich to grząski temat, rozumiejąc dwojako. - Dziękuję za opiekę, ale tylko głupiec spróbowałby mnie tknąć - dodała jak najpewniej, ale bardziej swobodnie. Słowa zdawały się być rzucone na wiatr, bo bardziej interesowała ją kwestia dwóch mężczyzn o śmiesznych pseudonimach. Była ciekawa skąd się one wzięły, bo wątpiła, by ktokolwiek będący w kontakcie z piratami mógł pozbyć się Mgły.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej