Tereny Valfden > Dział Wypraw

Stale sobą być? Cichy karczmarski zwiad w Metr

<< < (3/85) > >>

Gunses:
Rzecz jasna Gucia nie było tam gdzie się udawali. Była za to inna persona, które na pewno pokieruje parkę ;>

Nessa:
//: Wydało się ;[

Jakieś dziwne "coś" sprawiło, że Nessa poczuła okropne wyrzuty sumienia. Nigdy nie odwiedziła wampira, chociaż ją zapraszał. Nieuprzejmie. A tak naprawdę to zasmucił ją kotek, który mył brudne łapki pod kamienicą i chwilę później został ochlapany, gdyż jakiś dzieciak uznał za zabawne wskakiwanie do wielkich kałuż. Gówniarzeria ma teraz zabawy!
- To tutaj? - zapytała jeszcze elfka, stojąc przed mrocznym dworem godnym wampira. Lampiony z czaszek, kołatki z kości i fosa z krwią. A może to wina pory dnia? Gdyż najciemniej jest przed świtem. A przynajmniej tak mówili poeci, ale kto by im tam wierzył.
Długoucha jakimś ciekawym trafem, nawet nie zaglądając w okna, chciała powiedzieć, że szanownego hrabiego nie zastaną, a pewnie kogoś z jego świty. Kochankę na ten przykład, którą zwą żoną.

Gunses:
Nessa nie wiedziała, że trafiłaby w sedno.

Dragosani:
W drodze do dzielnicy szlacheckiej, elfka coś posmutniała. Pewnie przypomniała sobie o głodzie wśród małych maureniątek, czy coś w tym guście. Elfki mają zazwyczaj miękkie serduszka. I nie chodzi tutaj o twardość organu pompującego krew w ich organizmie. Z tego co wiedział Drago, organ ów miał podobna miękkość, jak takie same organy u ludzi. Nie, żeby dawniej pił krew bezpośrednio z wyrwanych serc! Po prostu wiedział. Bo tak!
- Tiaa... - skomentował widok, jaki objawił się przed jego oczyma, gdy doszli do gunsesowego dworu. - Wygląda cadacusowo - stwierdził i bez wahania minął bramę, po czym podszedł do drzwi, wielkich drzwi, i zapukał kołatką. I czekał. 

Gunses:
Drzwi nie otworzyły się. Ale zawołano z wnętrza
- Otwarte! Proszę wchodź człowieku i elfie! - Głos był kobiecy, łączył w sobie delikatność erotyczną dzikość i metaliczny dźwięk zderzanej stali. Wiadomym było, że woła wampirzyca. Oboje wkroczyliście do domu Gunses. Jak to u hrabiego, było tu zamożnie. Bardzo zamożnie. Obrazy, dywany, kwiaty, posągi i pomniki. Wielkie i mistrzowsko wykonane meble. Wchodząc weszliście do dużego przedsionka, który połączyony był z otwartym salonem i kuchnią. Kuchnia rzecz jasna była używana niezmiernie rzadko. Bo i na co wampirowi kuchnia? Jednakże dwór robiony był dłonią ludzką, dlatego też i kuchnia miał tu miejsce. Zainteresował was ruch w salonie. Na sofie leżała kobieta. W dość skąpym stroju, żeby nie powiedzieć nago. Stolik przed nią i podłoga obłożona była mapami, papirusami, księgami. Widać, że kobieta nad czymś pracowała. Podeszliście bliżej. Dragosani, obecnie Severus poznał ją. To była Setmre. Ubrana jak zawsze wyzywająco. Widząc Elfkę, Setmre narzuciła na siebie przesroczystą powłoczkę, która za nic nie ukrywała tego co powinna, ale wampirzyca uznała, że tyle wystarczy
- O co chodzi? Mogę wam jakoś pomóc?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej