Tereny Valfden > Dział Wypraw
Karawana śmierci
Nessa:
Grymas pojawiał się na twarzy elfki za każdym razem, gdy słyszała jakieś przekleństwo. Czyli ciągle chodziła skrzywiona. Za to właśnie nie przepadała za zajazdami. I niedouczonymi chamami, których epitety skończyły się na poziomie kostki brukowej. No ale cóż. Nessa ruszyła za Aragornem. Nie podobał jej się ten gwar i wieść o napadzie, którą wyłapały jej szpiczaste uszy. Skoro dotarła już tutaj, to nie mogła być to zwykła grabież. Oj, to nie będzie spokojna podróż.
- Wracając do poprzedniej kwestii, my z Malavonem i Adasiem jesteśmy tu krócej, więc o Zgromadzeniu nie wiedzieliśmy wiele. Istnieje możliwość, że te pancerze zwyczajnie jakaś zbójecka banda znalazła? - zapytała niewyobrażalnie naiwnie, ale łudziła się, że trafią na zwykłych bandytów, bo walka z magami nie uśmiechała jej się ni w ząb.
Adaś:
Jechałem sobie całą drogę w prawie bez względnej ciszy, przysłuchując się opowieściom dracona i pytaniom pozostałych. Po jakimś czasie, droga stała się męcząca, a opowieść nudna. Z owej nudy zacząłem słuchać pobieżnie całej opowieści, równocześnie nucąc sobie kolejną ze znanych pieśni ludowych. Szczególnie skupiając się na jednej z najbardziej poronionych zwrotek, brzmiącej tak:
Chcesz dogodzić swej dziewczynie smaruj interes* w margarynie. A chachary żyją...
Droga od tego momentu zaczęła mi mijać szybciej, oraz weselej. Kiedy dotarliśmy do karczmy, usiadłem grzecznie przy ostatnim wolnym stoliku wraz z kompanią. I zacząłem grzecznie słuchać opowiadających, podziwiając zarazem kształty cudnej kelnerki...
* Pozwoliłem sobie zastąpić wulgarne słowo, gdyż nie chce wyjść na chama xd
Hagmar:
Możliwe. - odparł i skinieniem głowy podziękował karczmarzowi za piwo. - Kilka lat temu, właśnie w tamtym rejonie odbyła się jedna z bitew. Zostało sporo złomu, jest więc spora szansa że to zwykli bandyci. Oby.
Malavon:
-Też mam taką nadzieję. Nie mam ochoty na walkę z fanatycznymi żołnierzami. Tacy ludzie potrafią iść na śmierć bez cienia wątpliwości. To straszne, a zarazem fascynujące jak można kontrolować ludzi odpowiednimi słowami.
Nessa:
//: Aruś, czemu wyedytowałeś? Mógł dostać po pyszczku...
Długoucha odetchnęła z ulgą. Podobnie jak Malavon nie miała ochoty walczyć z członkami Zgromadzenia. Jednak zainteresowały już słowa nowicjusza:
- Właśnie! Oni byli kontrolowani jedynie słowami, prawda? ÂŻadnego udziału magii, sakiewek pełnych grzywien czy przemocy? Wiem, co mówiłeś, Aragornie, ale wolę się upewnić. Bo to aż zadziwiające. Taka grupa fanatyków - pokręciła głową z niedowierzaniem, a nie ze znudzeniem, które miała przyspieszyć koniec rozmowy i udanie się do siodeł, by przygotować sobie miejsce do spania!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej