Tereny Valfden > Dział Wypraw
Karawana śmierci
Eric:
Diomedes w milczeniu wspiął się na swego rumaka i ruszył za pozostałymi. Jeśli zgromadzenie ponownie zaczęło się jednoczyć, to może i w tym początkowym stadium nie stanowiłoby zagrożenia, ale mogło by urosnąć w potęgę, jaką pamiętał z czasów, kiedy wraz z Krukami prowadził z nimi wojnę. Był to chwast, którego należało raz na zawsze wyplenić.
Malavon:
-Może któreś z was opowie mi coś więcej o tym Zgromadzeniu? Czym się zajmują? Kto im przewodzi? Co takiego zrobili, że wszyscy są negatywnie nastawieni do nich?
Hagmar:
//Zjadło starego posta z pięknym opisem 3/4 życia Aragorna więc będzie krótsza wersja. ;[
To długa opowieść, zacznijmy od wyjaśnienia czym była XVI Komturia Kruczego Bractwa. Najemna kongregacja rycerska, wyznająca jasne reguły i postępująca podle kodeksu. Idealna definicja Kruczego Bractwa. Rozpoznawani po niebieskich płaszczach z czarnymi krukami bracia, półbracia i zwykli najemnicy wyznają bezgraniczną tolerancję w swoich szeregach. Kruki słyną również ze swojej sztuki wojennej, popartej umiejętnościami, oraz z szacunku do przeciwnika. Członkowie tego bractwa uznają się również za Signurytów, kult ten odwołuje się silnie do rycerstwa, chwały, honoru i bezgranicznego oddania sprawie. Nie zezwala swoim wyznawcom na szaleńcze mordy, łamanie etosu, nieposłuszeństwo i wyższość własnych interesów nad sprawy o większym rozmachu. Dowodziłem nimi, z pewnych przyczyn rozwiązałem Komturię. Jednak wracając do sedna... ArcyKomtur wydał mi rozkaz odszukania monolitów nim zrobią to oni, Zgromadzenie nie przebiera w środkach, jeśli wrócili... będą palić i mordować w imię Gabriela Angelosa, ich "Mesjasza" któremu rozharatałem gardło.
Nessa:
Elfka zdecydowanie nie lubiła długich opowieści w siodle. Szczególnie, gdy jechano ubitym traktem, gdzie co jakiś czas pojawiały się na drodze kamienie, a uderzenia końskich podków o nie utrudniały słuchanie niewątpliwie ciekawych historii. Dodatkowo Nessa, jak to miała w zwyczaju, rozglądała się dookoła, jakby za chwilę na drogę miało im coś wyskoczyć. W każdym razie, orientowała się już wcześniej, czym była ta XVI Komturia Kruczego Bractwa, ale o Zgromadzeniu nadal wiedziała niewiele.
- Czyli to fanatycy religijni? I jakich przeciwników możemy się spodziewać? Ciężkozbrojnych? - zapytała długoucha, którą szyja już bolała od kręcenia na boki.
Hagmar:
Tak,, to raczej średniozbrojni. Zbieranina wszystkiego co sobie można wyobrazić. Mają czy też mieli nawet magów. Dracon zamilkł, w sumie nigdy nie odnaleziono tych 15 magów którzy go zmasakrowali... Zmierzchało, a kompanii i koniom przydałby się odpoczynek. Na rozdrożu gdzie jedna z dróg skręcała do jakiejś kopalni a druga prowadziła na północ, leżał większy zajazd. Na nazwe przybytku nie zwrócili uwagi, tę przykuła spora ilość wozów kupieckich. Zostawiwszy konie w stajni weszliśmy do wnętrza karczmy. Wnętrze było zatłoczone i gwarne jak trwający w stolicy festyn o jakże kretyńskiej nazwie "Meteorki"... Z strzępów rozmów dało się usłyszeć między innymi to że krasnoludy to chuje i złodzieje i to że znowu był napad na szlaku. Baron przecisnął się do szynkwasu i oparłszy się rzekł:
Antałek piwa prosimy, i coś dobrego do jedzenia, pokoje są?
Nie ma już panie, wszystko zajęte. Zupełnie jakby wojna szła jaka.
Bez przesady. Odparł i udał się do ostatniego wolnego stolika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej