Tereny Valfden > Dział Wypraw

Karawana śmierci

<< < (6/10) > >>

Malavon:
-Wątpię. Wystarczy zebrać grupę odpowiednich ludzi, o słabej woli, którymi łatwo będzie pokierować. Tacy, którym łatwo narzucić własną wolę. Bez użycia złota, przymusu, czy jakichkolwiek innych środków. Takie osoby chyba często biorą się z środowisk gdzie byli pogardzani, a potem za pomocą podobnych sobie organizują takie właśnie "zgromadzenia". To przynajmniej moja osobista opinia.

Hagmar:
I trafna Malavonie. Odpoczeli? To ruszamy. Karczmarzu, bierzemy świeże konie...
Aaale...
ÂŻadne ale, jestem majorem Szwadronu Zagłady i mam takie prawo. Odparł twardo, kładąc na stół 4 grzywny. Wstał i wyszedł w stronę stajni.

Nessa:
Elfka jedynie wzruszyła ramionami, słysząc opinię Malavona.
- Ojoj, nie znam się na tym, co dzieje się w głowach innych. Czasami ciężko mi określić, co dzieje się w mojej, więc nie mogę się z wami zgodzić ani nie zgodzić. Chociaż walka z fanatykami łatwa nie będzie i wiele krwi się poleje, a to nigdy nie jest przyjemne.
Wstała, skinęła grzecznie karczmarzowi w podzięce i ruszyła za Aragornem, by chwilę później odebrać swojego nowego konia.

Malavon:
-No droga elfko, czas nam w drogę. Wypadałoby się pośpieszyć, bo mam wrażenie że coś się dzieje w Efehidonie. Dokąd zatem baronie? - spytał Malavon już wsiadając na osiodłanego konia.

Hagmar:
//Lecimy z koksem...

Wiele dni później... kompania ujrzała przed sobą ponury widok, na uboczu drogi leżały dwa zniszczone wozy i pięć ludzkich trupów, świeżych, góra trzydniowych. Aragorn zeskoczył z konia, ściągnął kuszę z pleców i zarepetował ją na wszelki wypadek. Widok i zapach był okropny, ślady krwi prowadziły do lasu, widocznie ochrona raniła któregoś z napastników. Ale bajzel... musimy wejść w las. Nesso, panie przodem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej