Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (15/73) > >>

Gunses:
Gunses poszedł z Garikiem, wdrapując się na wzgórze. Stąd była idealna perspektywa na las w którym się znajdowali. Gunses wyjął strzałę z kołczana i położył na łuku nie naciągając jeszcze.
- Liczę na jelenie. W Hemis krążą głównie po lasach. Na otwartych przestrzeniach pokrytych śniegiem są zbyt widoczne, a i w lesie dużo łatwiej znaleźć połacie niepokrytej śniegiem trawy i odsłonięte kłącza - mentorował - Z jeleniami trzeba ostrożnie. Jak wszelkie roślinożerne zwierzęta są bardzo płochliwe. Mają dość czułe zmysły, ale teraz ich oczy trochę zawodzą. W nocy śpią, nie żerują, dlatego spłoszone będą uciekały na oślep. W lato ważny jest kamuflaż. Jelenie nie mogą zauważyć łowcy, nie mogą go usłyszeć ani wyczuć. Stanowisko należy wybrać nawet kilka godzin wcześniej. Usunąć z niego suche gałązki i wszystko, co może zaszeleścić. Dobrze, jeśli przed łowcą stoi drzewo albo nieduży krzak, to pomaga w kamuflażu. W końcu trzeba wybrać miejsce odpowiednio z ruchem wiatru, chociaż pośrodku lasu to nie ma znaczenia, bo jest tu najczęściej spokojnie. Polowanie na jelenie to prawdziwa szkoła cierpliwości. Podczas ataku, gdzie najlepszym jest strzał, trzeba odczekać, aż wszystkie zwierzęta schylą się po trawę czy wodę. Roślinożercy maja to do siebie, że co chwila podnoszą głowy i oglądają się, czy coś im nie grozi. Celować należy w przód korpusu. Uderzenie w serce albo w płuca zapewni szybką śmierć i nie skazi krwi ani mięsa jak w przypadki przebicia jelit czy wątroby - zakończył i czekał...

Axel Ontero:
Dobra biorę się do roboty na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a nieróbstwem i obijaniem nic nie zyskam. Po swoich osobistych rozmyślaniach zwróciłem się do Aharo, który wcześniej zadał mi pytanie.
- Skoro mamy szukać chrustu proponowałbym rozejrzeć się tam- wskazałem na pobliski las i udałem się w jego kierunku nie czekając na Konrada i Aharo. Dotarłem do miejsca, które wcześniej pokazywałem i zacząłem oglądać się po ziemi za suchymi gałęziami. Po kilku chwilach dostrzegłem kilka z nich nieopodal i schyliłem się po nie. Było mi trochę nie wygodnie schylać się przyodziany w kolczugę ale dostałem zadanie i zamierzałem je wykonać. Po kolejnych dość owocnych w suche gałęzie i patyki poszukiwaniach uznałem, że już wystarczy mi chrustu i poszedłem w stronę obozowiska.
-Aharo, Konradzie- zwróciłem się do kompanów.- potrzeba nam więcej chrustu poszukajcie w pobliżu, na pewno coś znajdziecie. Wróciłem do miejsca z którego wyruszyłem, odłożyłem tam zebrane przedtem suche gałęzie i patyki i czekałem na resztę w ciszy. Przeszyło mnie uczucie mrozu toteż założyłem na głowę kaptur z płaszcza by się choć trochę ogrzać.

Rikka Malkain:
Garik również czekał. Po wysłuchaniu wykładu Gunsesa, Wieszczy napiął kuszę tak, jak na wąpierza przystało (tzn. bez korby) i umieścił bełt tam gdzie jego miejsce. -Nie martw się, wiem jak polować na jelenie.- powiedział z lekkim uśmiechem. Oczywiście Wampir nie poczuł się urażony, w końcu całe życie trzeba się dokształcać. Jako ojciec i nauczyciel dla tylu Nieśmiertelnych, Gunses pewnie nawet nie zauważa kiedy zaczyna "mentorzyć". -Jednak miło by było spotkać niedługo coś większego. Od jakiegoś czasu nie miałem okazji zdobyć porządnego trofeum.- wyznał.   

Nessa:
Elfka skrzywiła się i ledwo powstrzymała od dreptania w miejscu. Była oburzona, ale na swój sposób, czyli za chwilę powinna się uspokoić i zrozumieć postępowanie i słowa, które tak ją poddenerwowały. Gdy wszyscy rozeszli się do swoich zadań, Nessa rozejrzała się, po czym zwróciła do Diomedesa:
- Nie jesteśmy niezręczni! Phi! To że jest ciemno, a nasze oczy przystosowane są do dnia, to nie znaczy, że jesteśmy jakimiś ciapami! Phi! - Tupnęła. - Będą elfkę pouczać o zachowaniu w lesie! Nocni cwaniacy. - Uspokoiła się, ale postanowiła nie kontynuować drugiej kwestii, która ją poruszyła, gdyż zapewne nie zrozumiała intencji Gunsesa. Kazał im pilnować obozowiska i Tinuviel częściowo poczuła się bezużyteczna. Przecież las był jej bliższy niż innym, więc mógł przydzielić jej inne zadanie, a Diomedes miał już dobry humor, więc nie trzeba było go pocieszać.

Aharo:
Nie czekając na więcej zachęt Aharo ruszył w tym samym kierunku co Tzaro i szybko uzbierał wymaganą ilość chrustu. Po chwili był już z powrotem w obozie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej