Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Gunses:
Objechaliśmy górę dość szybko. Zjeżdżając z góry widzieliśmy że noc zmogła jednak ludzi. Pod domem sołtysa było pusto. Cała wieś pogrążyła się w śnie. Podjechaliśmy pod dom sołtysa. Już z daleka przywitał nas mocno ujadający pies, a kiedy zatrzymaliśmy się usłyszeliśmy prychanie kota który przestraszony zapewne ilością jeźdźców siedział na dachu i prężąc grzbiet stroszył sierść i pokazywał ząbki.
- Wypadałoby zapukać. Nie będziemy siedzieć tu do rana...
Nessa:
Puk. Puk. Zapukała elfka.
Gunses:
Czekaliśmy. Nic. Dziwne, bo pies ujadał nieznośnie. Ten, jak i wszystkie inne we wsi...
- No co z nimi? - rzekł Wieszczy zsiadając z konia - Dalej Nesso, śmiało, wchodź jak do siebie. Wszak to moje ziemie...
Nessa:
- No tak. Do ciemnych i niegościnnych pomieszczeń panie zawsze przodem! - odparła Nessa z westchnięciem. Coraz mniej jej się to wszystko podobało. Niespokojne zwierzęta nie wróżyły nic dobrego. Ponownie zapukała do domu sołtysa, tak coby się upewnić i pchnęła drzwi.
Gunses:
Wewnątrz nie było ciemno. Palenisko w kominie przyjemnie rozświetlało wielką salę. Stał tam stół. Na nim mieszek ze złotem przy którym była karteczka. Nessa i Gunses weszli głębiej. Pachniało dość nieprzyjemnie, bo spalenizną. Okazało się, że to zapach kaszy. Przypalonej, bo od jakiegoś czasu zapomnianej. Gunses podszedł do stołu, wziął karteczkę, przeczytał
- Dwieście pięćdziesiąt grzywien dla tej grupy co zjawę ma poskromić. Dziwne... - rzekł patrząc po domku - Nie ma ich tutaj. Nie słyszę ich... Gdzie więc się podziali w środku nocy?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej