Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (66/73) > >>

Nessa:
Nessa mimowolnie odwróciła się, by zobaczyć wspomnianą ciemność, ale za nią nic nie było. Ot, alejka. Następnie spojrzała na ziemię i uśmiechnęła się lekko. Zjawy to jednak bywają szalone! Bawią się w przepowiednie bez ładu i składu.
Przychodzą z martwego miejsca? Cóż to miało znaczyć? Przecież byli tak naprawdę grupką prawie obcych sobie osób.
Długoucha westchnęła z ulgą, wynikającą ze skończonego zadania, choć słowa zjawy zaniepokoiły ją. Wprawdzie ten kiełkujący strach przykryty był radością z powrotu w bardziej przyjazne strony, to Tinuviel popatrzyła na towarzyszy ponaglająco. Byle jak najszybciej opuścić cmentarz.
- Do sołtysa teraz?

Koza123:
-No, świetnie. Zaczyna się robić niezwykle ciekawie. To wariatka. O czym ona mówiła?- spytał Konrad rozglądając się dookoła.

Gunses:
Gunses również się odwrócił. I wtedy zrozumiał. Zjawa z nich zakpiła. Zabawiła się ich kosztem. Wampir przeżuł w ustach przekleństwo
- Gadanie bez ładu i składu. Zabawiła się nami, chciała nastraszyć. Nic tu po nas. Trzeba wracać. Udajmy się do sołtysa, powinniśmy coś wytargować za załatwienie sprawy. Pewnie już śpią, jest grubo po północy... - rzekł Wampir i zaczął iść w stronę bramy. Przekroczył posępną, powyginaną bramę. Odwiązał konia i wsiadł na niego. Popatrzył na zwłoki zombie, które ich zaatakowało. Splunął na ziemie i ponaglił kompanię
- Jedziemy!

Lord Hejgen:
Anims zrobił to samo co Gunses. Siadł na konia, i powiedział - No wreszcie wracamy. -

Axel Ontero:
Zakpiła z nas, a ja ubierałem jej zwłoki! Czas powrotu już nadchodził. Trzeba tylko do sołtysa po jakieś wynagrodzenie i do domów czy kwater. Otrzepałem ręce z brudu i wyszedłem z cmentarza. Zacząłem wzrokiem szukać konia. O tam jest! Ujrzałem go, dosiadłem i pognałem za kompanią.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej