Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Aharo:
// Przepraszam za krótką nieobecność, nie będzie mnie też kilka dni (najwyżej post/dwa na dzień) //
Aharo zrobił to samo co reszta i jechał znów pośrodku pogrążony w myślach. Cały czas myślał o tej walce, w której nie wypadł jak najlepiej, myślał także o tym jak oceniono jego mistrza. Ciekawe co powie Julian jak wrócimy i mu ktoś z na o tym opowie. pomyślał i dalej jechał w ciszy rozglądając się na boki.
Gunses:
//Nie ma sprawy. Rozumiem, że coś każdemu może wypaść.
- A więc ta Zjawa na Wyrębach... - rzekł Gunses - Ona czegoś chce tak? Ma jakieś sprawy nierozwiązane, tak? I to byłoby dobre. Bo walka z nią, byłaby męcząca, ze względu na wasze niekompletne wyposażenie, a jak mówiłeś, zabicie jej nie zażegna problemu, bo ona powróci. A jeśli chodzi o jakieś sprawy, to jeśli się je rozwiąże, to raz na zawsze da się zażegnać problem, tak?
Axel Ontero:
-Z tego co słyszałem na temat Zjaw, to prawda. Zjawa będzie chciała czegoś, czego nie zdążyła dostać za życia. Ale czy zazna spokoju jak tego dostanie? Na to pytanie nie znam odpowiedzi.
Gunses:
- Rychło się dowiemy. O to i Wyręby - rzekł kiedy wjechaliśmy na wzgórze, z którego biegła droga do ciasno ustawionych domków. W półmroku Hemis wyglądało to nad wyraz ciekawie. Domostwa były upchane w dolinie, przy samych górach.
- Zjedźmy do osady. Już wieczór. Spróbujmy odnaleźć dom sołtysa i wypytać się o co chodzi.
Eric:
Diomedes spokojnie prowadził swojego rumaka na samym końcu małego pochodu, gdzie uważnie baczył na tyły. Choć na ziemiach hrabiego czuł się o wiele pewniej, nie należało zaniedbywać podstawowych czynności gwarantujących względne bezpieczeństwo i przygotowanie na ewentualny atak z zaskoczenia. Nie wsłuchiwał się w dialog prowadzony między Gunsesem a zakonnikami, gdyż niewątpliwie musiałby dorzucić swoje trzy grosze o tym, w jak wielkim poważaniu ma pomoc braci. Tak też swawolnie wjechali do doliny, w której znajdowała się wioska. Całkiem niewielka i w ciemnym mroku Hemis rozświetlanym pojedynczymi światłami wydawała się zupełnie opustoszała. Kto wie, być może niektórzy zdecydowali się na emigrację, nie znosząc strachu związanego z regularnym nawiedzaniem Wyrębów przez ducha? Tak doborowe towarzystwo mogło wpływać przeróżnie na pewne zachowania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej