Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Nessa:
Klacz elfki jechała stępem, w bliskiej odległości od koni zakonników i Gunsesa, by Nessa mogła w pełni usłyszeć rozmowę między nimi. Sposób pozbycia się zjawy coraz mniej jej się podobał. Serduszko długouchej podpowiadało jej, że pomoc takiej istocie będzie dobrym uczynkiem i zdecydowanie milszym sposobem załatwienia sprawy niż odcięcie głowy czy przebicie serca, jak dzieje się to w przypadku innych stworów. Z drugiej strony Nessa, doświadczona przez kilka lat w Krukach, gdzie poznała czym jest chęć zemsty i niegodziwść, obawiała się, że w takiej sytuacji pomocy widmowej istocie nie udzielą szlachetni zakonnicy, władca tych ziem, czy żołnierz Szwadronu, a skrytobójcy. Niedobrze, Kruczku. Niedobrze.
Gunses:
//No proszę bardzo, weźcie sprawy w swoje łapki. Jedźcie, pytajcie, ja będę was tylko kierował.
Eric:
Diomedes wjechał do wioski w nieprzerwanym milczeniu. Nie miał ochoty zadawać się z miejscowymi, powinien to zrobić ktoś, kto bardziej zyskuje sobie sympatię innych ludzi i jest lepszy w kontaktach międzyludzkich. Na przykład Nessa. Dlatego też po prostu oddał się obserwacji niewielkiej miejscowości, do której przyjechali. Z ciekawością wypatrywał cmentarza, na którym to ponoć zjawa miała się pojawiać.
Axel Ontero:
Dojechaliśmy do kresu podróży, tutaj rozprawimy się ze zjawą, taka mam nadzieję. Postanowiłem pojechać w dół i popytać okolicznych mieszkańców czy nie widzieli nic podejrzanego lub wiedzą gdzie znajdę sołtysa. Mieszkańcy wioski wyglądali na roztropnych więc postanowiłem zapytać pierwszego lepszego, przechodzącego mężczyznę:
-Witaj nieznajomy. Czy mógłbyś wskazać mi miejsce pobytu sołtysa tej wioski?- zapytałem pokojowo nastawionym tonem.
Thor Gromowładny:
Hydra wparował do wioski na swoim rumaku. Wypatrywał jakiś ludzi, któży by się go nie przestraszyli. Podjechał więc do pierwszego lepszego i zapytał się go - Gdzie tu jest dom wójta, dobry człowieku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej