Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (39/73) > >>

Nessa:
Długoucha postanowiła już się nie odzywać, a grzecznie wypełniać polecenia, bo nawiedziły ją ogromne wyrzuty sumienia. Może gdyby wcześniej powiedziała, że biegł tędy trakt, to przenieśliby się i nic złego by się nie wydarzyło?  Koce by się nie spaliły, a Mogul nie zostałby poparzony? Oj, głupia elfka. Z jej posłania niewiele zostało, więc Nessa opatuliła się płaszczem, usiadła na resztkach koca i podciągnęła kolana pod klatkę piersiową. Nie była to najwygodniejsza pozycja, ale kilka godzin dało się tak przespać, szczególnie że ramiona łuczniczka miała silne, choć niepozorne. Zasnęła z lekkim uśmiechem, gdyż śpiew "na dobranoc" kojarzył jej się z latami spędzonymi przed portalem wśród elfów.
Rano wstała powoli i krzywiąc się niemiłosiernie, gdyż całe ciało miała obolałe, jednak starała się robić dobrą minę, więc w przerwach między grymasami uśmiechała się lekko. A już zupełnie szeroki i radosny uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy zaczęła przygotowywać swoją klacz do dalszej drogi.

Axel Ontero:
Obudził mnie krzyk Gunsesa, więc podniosłem się z resztek posłania. Płaszcz, który wcześniej służył mi za kołdrę, zapiąłem jak należy i postanowiłem się porządnie wyciągnąć. Nie było mi w nocy wygodnie i  dało się do we znaki rano. Później poszedłem po kawałek mięsa i trochę wody. Zjadłem mięso z jelonka i popiłem wodą. Po posiłku poszedłem odnaleźć swojego rumaka i przyszykować go do nadciągającego wymarszu.

Thor Gromowładny:
Hydra zrobił to samo co reszta. Zjadł mięso i napił się wody. Wziął jeszcze 1 kawałek mięsa na drogę. Potem przygotował swojego konia i siadł na niego. Po czym powiedział do Gunsesa  - Ruszamy już. -

Rikka Malkain:
Garik również zaczął przygotowywać swoją klacz do dalszej drogi. Cieszyło go, że nie odniosła żadnych poważnych obrażeń w czasie całej tej nocnej akcji z upiorem. Wielki koń był do niego przyzwyczajony i cholernie wytrzymały na różnorakie trudy podróży. Nie łatwo dziś dostać takie zwierzę. Wampir wydawał się być spokojny, chociaż niepokoiła go trochę amatorszczyzna odstawiona wczoraj przez zakonników, jednak z drugiej strony cieszył się, że nawet bez specjalnego oręża mogą oni odegnać złego ducha.     

Lord Hejgen:
Anims także przygotowywał się do podróży. Napił się wody i zjadł mięso z jelenia. Następnie przygotował swojego konia i siadł na niego. Po czym pogalopował do rzeki napoić konia. Gdy koń się napoił wrócił do reszty. Tam zszedł z konia, podszedł do swojego ekwipunku który leżał koło koca, wziął ekwipunek i koc. Podszedł do konia przymocował resztę i siadł na niego. Po czym powiedział do Konrada - Jesteś już gotowy?. Ta noc była dla nas ciężka co nie?. -

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej