Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach

<< < (37/73) > >>

Mogul:
Mogul zaczął się śmiać. Przyjemne blizny, dosłownie. Nic tak nie zdobi wojownika jak blizny.
Hee, kolejne do kolekcji, super. Pierwsze od kilku lat. Ork obejrzał nałożone bandaże. Cieszył się, że to nic poważnego. Nie zamierzał kolejnej przerwy w walce sobie robić. Zwykły człowiek w tym momencie mógł go nie zrozumieć. Czy normalna osoba cieszy się z blizn? Większość nie wiedziała, że po latach samej tułaczki wszystko cieszy co związane z bitką. Bo walka dla niektórych jest jak narkotyk. Zastanawiał go Gunses. On nie był normalny i nie chodziło o to, że jest wampirem. On doświadczył obecności demona i walczył z nim. Dodatkowo jego ręka nie była normalna. Ciężko było nie zauważyć, ale dopiero teraz Mogul to spostrzegł.
Zwalczasz demony Gunsesie? Czyżbyś dlatego miał takie siły?/i]

Gunses:
- Słusznie - rzekł Gunses cierpko, kiedy Diom zwrócił się do niego po nazwisku. Jak to mawiali asasyni na Ohsi 'po nazwisku, to po pysku'. Wampir wstał.
- Panowie, dużo nas spotkało, ale pewny jestem, że nic nam się już nie stanie. Dochodzi pierwsza w nocy. Kładźcie się. Ja i Garik weźmiemy wartę, będziemy też dorzucać do ognia. Jazda spać...! - zakomenderował, sam poszedł dorzucić grubych pni do ognia. Potem usiadł przy swoim siodle i zaczął gwizdać melodią, a potem nawet śpiewać. Cicho, delikatnie. ÂŚpiewał patrząc na tą jedną jedyną wyjątkową sylwetkę. Na Nessę. ÂŚpiewał chociaż nie znał języka. ÂŚpiewał więc w swoim starowampirycznym, dobierając słowa tak, jak podpowiadało mu... serce?


Nieprawidłowy link youtube [/youtube]


Z tej zadumy wyrwał go Ork. Pytał o sprawy, o których wydawało się, większość nie śmie pytać
- Tak. Jestem zabójcą demonów. Tempie je, kiedy nadarza się okazja. A co do siły... Jestem Wampirem. To moja natura, która pozwala mi być nadludzko silny czy szybki. To zalety Wieszczego. Musi być cholernie silny i szybki. Inaczej, jakieś zwierze go zabije. A to, że poluję też na demony, to że przeszedłem przygotowanie i specjalny trening tylko mnie wzmocniło. Czemu pytasz, orku?



Eric:
//Z racji tego, że śpiewając w nieznanym przez nas języku można popełnić gafę, oddam w pełni treść piosenki snutej przez Gunsesa do elfki. Wiadomo, nie miał oczywiście tego na celu, ale tak wyszło. Po cóż siłować się z lingwistycznymi zagadkami? Przecież nikt tego języka nie zna. A może jednak?

//www.youtube.com/watch?v=UQr_2_EAmyA
To właśnie nasza ekipa siedząca przy ognisku.


Diomedes ciągle ze smakiem zajadał się opływającym obficie w tłuszcze mięsem jelenim, z taką pieszczotliwością przyrządzonym przez wampiry. I oczywiście przez nich również upolowanym. Wcześniej różniło się właściwie tylko tym, że to co wisiało na rożnie nie było wybebeszone, było pokryte skórą i miało rogi. No i nazywano je królem lasu. Czasami zazdrościł im wyostrzonych zmysłów i spotęgowanej siły oraz zręczności, które niepodważalnie w rankingu łowców i myśliwych stawiały je wyżej od takiego prostego człowieka, jakim był Diomedes. Teraz jednak przynajmniej i on mógł cieszyć się ich zdobyczą, a że nabył apetytu, to robił to do woli, aż na patyku rożna niewiele zostało.

Gunses:
//Oj nie bawimy się w GMa! Bo dostaniesz po łapkach

Mogul:
Ork wyszczerzył kły na pytanie wampira. Zastanawiał się nad nim od tamtego czasu, gdy normalnie błysnął i pojawił się przy wrogu. Zastanawiał się co mu odpowiedzieć. Nie chodziło o to, że bał się urazić go, tylko sam Mogul nie wiedział co chce tym pytaniem osiągnąć.
- Jesteś w chuj szybki, spacerek konika nic Ci nie zrobił. Nie wiem jaką siłę masz, ale słuchając słów, już wiem, że dużą. Tego normalnym treningiem nie da się osiągnąć. Już trochę zrozumiał swoje intencje. Chciał też tej siły, chciał też przejść przez ten trening. Normalnym sposobem możliwe, że odzyska swoją dawną sprawność, ale zajmie mu to zbyt dużo czasu. Kolejny powód był też prosty. Chciał się kiedyś z nim zmierzyć, nawet na tą rękę, by ocenić całkowicie jego zdolności.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej