Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Eric:
- Mają Zartata - zachichotał z rozbawieniem i ze zwierzęcą zachłannością kontynuował ogałacanie z mięsa udźca, który odciął od obracającej się na rożnie reszty. Posiłek zdążył nieco ostygnąć, ale i tak smakował wybornie. A to prawdziwe osiągnięcie, biorąc pod uwagę fakt, że przyrządzono go w polowych warunkach i nie używając do tego przypraw różnorakiej maści.
Gunses:
- Sądzę, że oni mało wiedzą. Bractwo to bardzo świeży projekt. O ile kiedy działała Inkwizycja to sam król prowadził tam lekcję walki z czarodziejami, o tyle odkąd jest to Bractwo, o tyle wszystko jest dopiero tworzone. Ale żeby wysyłać swoich ludzi bez podstawowych narzędzi pracy... aż ciężko uwierzyć w takie coś...
Nessa:
- A ty, Gunsesie? Przy dracońskim chramie walczyłeś z demonami. To nie są podobne...stwory? - zapytała z nadzieją.
Axel Ontero:
Byłem wkurwiony po prostu wkurwiony. Nie wiem na co, nie wiem na kogo. Może na siebie? Może na Juliana? Nie wiedziałem tego. Przepełniała mnie teraz tylko nienawiść do wszystkiego. Oddaliłem się od ogniska na tyle by nic nie słyszeć. Musiałem się wyciszyć.
Eric:
- Gdybyśmy mieli sól, to i jelonek byłby smaczniejszy - zażartował.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej