Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ni żywego ducha: ÂŻalnik na Wyrębach
Eric:
- Nowi zakonnicy mają za dobrze. Za rządów Patty nie doszło by do takich niedopatrzeń. Dyscyplinę to ona potrafiła utrzymać - wyraził swoje zdanie w przerwie między kolejnymi kęsami.
Axel Ontero:
Po wszystkim. Stwór może i nie zginął, ale uciekł -Dziękuję Ci Zartacie!! Wypowiedziałem słowa kończące modlitwę po czym wstałem i spiorunowałem elfkę spojrzeniem i dodałem:
-Nie twoja sprawa.- powiedziałem spokojnym tonem przecież to była dama nie wypada na nią głosu podnosić.
Odszedłem nie miałem ochoty już z nikim rozmawiać jednak Diomedes mnie wkurzył nie wytrzymałem i wróciłem: -ÂŚmiesz mówić, ze mistrz Julian, źle rządzi Bractwem?!! Dyscyplina to nie wszystko!- wydarłem się na niego i odszedłem ochłonąć.
Eric:
- Rządzić, a szkolić... - westchnął, obdarzając zakonnika przelotnym spojrzeniem. - Cóż, myślę, że jesteś idealnym przykładem. Patty nie zaniechała by kreowania postawy zakonnika - burknął.
- Choć nigdy nie darzyłem jej szczególną sympatią.
Gunses:
- Nie mają podstawowych rzeczy... - rzekł Gunses podchodząc do ogniska i kucając - Błogosławionej broni... Nawet błogosławionego naszyjnika czy pierścienia. Oj będzie ciężko - rzekł i potarł czoło
Nessa:
- Ja... Jak to nie... Jak to nie moja sprawa? - Nessa była wciąż zszokowana, choć już spokojniejsza. Wtrąciła się szybko po wypowiedzi Diomedesa, odgradzając go od zakonnika. Nie chciała zbyt otwartego konfliktu. - Przecież idę z wami! - Odetchnęła i powoli kontynuowała:
- Czy można coś zrobić? Jakieś rytuały? Cokolwiek? Bo następnym razem może się nie udać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej